Zaczynamy od tematów gospodarczych i ekonomicznych - na waluty.onet.pl czytamy - Rada Dyrektorów Banku Światowego zatwierdziła pożyczkę programową dla Polski na cele polityki rozwoju w kwocie 1 miliarda euro. Jest to trzecia z kolei pożyczka na cele polityki rozwoju w ramach serii trzech operacji kredytowych, podał Bank Światowy. “Program trzech operacji kredytowych na łączną kwotę około 3 miliardów euro ma wesprzeć Rząd Polski w łagodzeniu skutków światowego kryzysu, odczuwanych przez gospodarstwa domowe, pracowników i firmy, a także przyczynić się do szybszej konwergencji poziomu życia w Polsce do standardów Unii Europejskiej” - powiedział cytowany w komunikacie Peter Harrold, dyrektor Banku Światowego na Europę Środkową i kraje bałtyckie.
Hmm super fajnie większość pomyśli. Co się natomiast wyrabia z takimi kwotami w naszym kraju? Możemy przeczytać na salon24.pl oraz przy okazji zobaczyć jak rośnie nasz dług publiczny, gdzie widać iż w kolejnych latach, kolejne partie i rządy nie potrafiły poradzić sobie z tym zjawiskiem obciążając nasze kolejne pokolenia. Czy będziemy długo czekać, aż gospodarka się załamie jak w Grecji? Wszystko wydaje się być planem wielkiego domina - na rzeczpospolitej czytamy - Rośnie dług Polaków - Na koniec roku każdy z nas będzie obciążony kwotą ponad 19 tys. zł. Zdaniem ekonomistów w 2011 roku sytuacja się nie poprawi. Wręcz przeciwnie – zadłużenie jeszcze wzrośnie. – Jeśli rząd nie zacznie oszczędzać, w ciągu 10 – 15 lat osiągniemy poziom, jaki dziś ma Hiszpania czy Grecja – mówi Maciej Zieliński z Centrum im. Adama Smitha. Całość tutaj. Okazuje się jednak, że do klęski może dojść o wiele szybciej, jeśli temat zostanie przeanalizowany pod kątem przyczyn a nie skutków, o czym możemy przeczytać na newworldorder.com.pl - Polskie Finanse w rękach Greckiego RZEŹNIKA - Minister finansów przeprowadził pod koniec 2009 r. ogromną operację swapową. Operacja polskiego MF polegała na okresowej zamianie posiadanych walut na złote. FX-Swap to transakcja oparta na umowie, że w przyszłości fiskus wymieni się z kontrahentem walutą po z góry ustalonym kursie, czyli polegająca na zastawieniu walut posiadanych przez budżet państwa – coś na kształt opcji walutowych. Pomocy przy tym udzieliły komercyjne banki zagraniczne. Operacja mogła kosztować polski MF około 3 mld EURO. To znacząca kwota i ciekawe, że została rozdysponowywana na koniec roku. Czytaj całość. Czy to koniec? Jak widać nie - Polska ma 20 mld dolarów do wzięcia - Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFI) ogłosił w piątek, że Polska może już korzystać z elastycznej linii kredytowej na 20,43 mld dolarów. Najwyższa instancja decyzyjna Funduszu, Rada Administracyjna, odpowiedziała w piątek pozytywnie na wniosek Warszawy o uzyskanie dostępu do elastycznej linii kredytowej - podał MFW w swym komunikacie. Komunikat dodaje, że kraj, który uzyskał dostęp do tej linii kredytowanej, nie musi wykorzystywać przyznanej kwoty. Czytaj całość na biznes.interia.pl
Reasumując - patrząc szeroko w niedaleką przyszłość, może się to kiepsko tak samo skończyć jak u naszych południowych słonecznych sąsiadów. Tylko w naszym kraju brakuje wysp, które później można odsprzedać Japonii, rzekomo ratując ekonomie kraju.
Czego możemy się nauczyć od Arabów? - Jak to możliwe, że system finansów islamskich z powodzeniem i bez kryzysu rozwija się równolegle do świeckiego systemu finansowego, w którym napęczniały bańki spekulacyjne, a pieniądz stał się bardziej związany z wirtualnym światem niż realnym PKB? Sformułowanie “finanse arabskie” to pewien skrót myślowy, budzący emocje podobne do tych, jakie wywoływały niegdyś egzotyczne detale przywoływane w felietonach Ryszarda Kapuścińskiego. Błędem jest jednak kojarzenie tego typu transakcji finansowych, zgodnych z Koranem, tylko ze światem arabskim. Chociaż wypada stwierdzić, że pierwszy bank islamski powstał właśnie w tym regionie, a dokładniej w Dubaju, w 1975 r. Czytaj całość na biznes.interia.pl
Kilka słów z książki Henryka Niewiadomskiego (ps. Dziad) pt.”Świat według Dziada – Pseudonim “DZIAD”" na temat prawdziwej polskiej mafii przeczytacie tutaj, a jeśli dalej o elitach to warto również przeczytać Magiel i rozmowę z Rafałem Ziemkiewiczem.
Teraz trochę Sci-fi, ale czy na pewno? Chemtrails nad Wrocławiem - Smugi chemiczne (chemtrails) często możemy zobaczyć nad naszym miastem w słoneczne dni. Nielegalnie rozpylane z samolotów, rozszerzają się godzinami tworząc niezapowiedziane mleczno-szare zachmurzenie. Pełny skład aerozoli ani ich działanie nie są podawane do publicznej wiadomości. Są elementem programów modyfikacji pogody (SAG - stratospheric aerosol geoengineering), do wyszukania po słowach kluczowych Cloverleaf Project czy Hughes Welsbach. Nie są to zwykłe krótkie smugi kondensacyjne tworzące się z zamarzającej wody na wysokości powyżej 8 km i szybko zanikające. Samoloty pasażerskie lub częściej nieoznakowane militarne typu KC-10/KC-135 operując na średnim pułapie poza korytarzami pasażerskimi, pokrywają dany obszar smugami, czasami przerywanymi lub po nawrotach tworzącymi regularną kratę. Działania takie od kilkunastu lat częste są nad obszarami zamieszkanymi wielu krajów, na naszym niebie zaczęły się po akcesji do NATO, należy mieć również na uwadze, że Polska w 2002 r. dołączyła do traktatu o uwspólnieniu przestrzeni powietrznej. Instalacja zraszaczy może być w skrzydłach, częściej aerozole wydostają się wraz ze spalinami, choć w paliwie lotniczym oficjalnie nie występują najczęstsze składniki chemtrails: nano-aluminium i tlenki siarki. Czytaj całość na miastowrocław.pl - polecam czytać komentarze do wszystkich notek. Czy to kolejny spisek czy zwykła fantazja? Proponuje zapoznać się raportem Tellera na zatruteniebo.wordpress.com, sam blog dodać sobie natomiast do swoich ulubionych.
Mało tego! Okazuje się, że samolot nie musi pryskać by zmieniać pogodę! Amerykańscy meteorolodzy z National Center for Atmospheric Research twierdzą, że wystarczy, by samoloty kilkakrotnie przeleciały tą samą “ścieżką” przez chmurę, by wywołać opady deszczu lub śniegu. Czytaj całość na sfora.pl
Skoro już patrzycie w niebo po przeczytaniu tych artykułów, być może przy okazji zobaczycie coś takiego u siebie, co ludzie widzieli rok temu w Santa Monica:
Jak to można skomentować? Polecam ponownie świetną Pracownie, oraz wyrywek z najnowszego wpisu Izy - “Ponownie zebraliśmy zawrotną ilość doniesień o obserwacjach UFO i zauważyliśmy parę ciekawych artykułów na ten temat w mainstreamowej prasie. Stephen Hawking, autorytet w świecie naukowym, trafił w sedno ostrzegając, że podczas gdy obfitość dowodów czyni domniemanie istnienia inteligentnego życia poza naszą planetą „całkowicie racjonalnym”, to już wiara, że istoty pozaziemskie są gotowe zalać nas światłem i miłością, jest niebezpiecznie arogancka. Jednak albo Hawkingowi brakuje krytycznego rozumienia hiperwymiarowej natury wszechświata, albo strategicznie unika on ujawnienia się ze świadomością tego faktu. Powiedział: „Jeśli obcy nas odwiedzą, rezultat będzie podobny do skutków pojawienia się Kolumba w Ameryce, które okazały się fatalne dla rdzennych Amerykanów”. Ostrzeżenie Hawkinga pasuje do wzmożonego trendu ujawniania zjawiska UFO. Co ciekawe, tego samego dnia, kiedy opublikowany został jego punkt widzenia, były kanadyjski minister obrony, Paul Heller, podczas swojego wystąpienia na konferencji egzopolitcznej próbował udowodnić błędność stwierdzenia Hawkinga, że „obcy” mogliby „próbować podbić i skolonizować” nasz świat: “(Hawking) pozwala sobie na dość przerażające wypowiedzi, czego wolałbym nie słyszeć od kogoś o tak ugruntowanej pozycji. […] prawda jest taka, że oni (obcy) odwiedzali Ziemię od dziesięcioleci, a może i tysiącleci, i bardzo dużo wnieśli do naszej wiedzy”. Hellyer uważa, że powinniśmy być wdzięczni pozaziemskim bogom – specom od zaawansowanej technologii – za to, że obdarowali nas monitorami i mikroprocesorami oraz innymi informatycznymi cacuszkami, które pozyskaliśmy przy pomocy inżynierii wstecznej ze statków kosmicznych z odzysku. Brytyjski „Telegraph” opublikował w tym miesiącu kolejny dający do myślenia artykuł. Przedstawiono w nim wyniki międzynarodowego badania, w którym przepytano 23000 dorosłych osób z 22 krajów. Okazało się, że ponad 40% obywateli Indii i Chin wierzy, że obcy żyją obecnie pośród nas, udając ludzi. Europejscy respondenci byli bardziej sceptyczni. Nic w tym dziwnego, skoro pozostają całkowicie nieświadomi faktu, że żyje wśród nich pewna obca rasa istot udających ludzi. W końcu, po co nam kosmici, skoro mamy międzygatunkową rasę psychopatów, kolonizujących nasz świat i zmieniających jego gospodarzy w niewolników? Zapraszam do całego wpisu
Na koniec - Kosmici podbiją Ziemię? na interia.pl oraz na ufuzone - Koniec z tajnością UFO: apeluje członek Parlamentu Europejskiego.

