Ugruntowaną przez tysiąclecia dobrą opinię mleka wykorzystują wielkie koncerny produkujące wyroby mleczarskie na dużą skalę. Mleko do produkcji zbierane jest z dużego terytorium wielkości powiatu, a nawet kilku powiatów. Nie pochodzi ono, jak mleko wiejskie, z jednej, tylko dziesiątek, a może nawet setek obór. Fabryki mleka, zwane nie wiedzieć czemu krowami, nie pasą się na łące, nawet nie wychodzą na dwór, bo nie potrafią chodzić. Całe życie stoją uwiązane u żłobu i jedzą specjalne pasze oparte na rozmaitych mączkach i preparatach poprawiających ich i tak już nienaturalnie wysoką dojność z nienaturalnie dużych wymion. Przy tak dużej ilości zwierząt hodowcy nie mogą sobie pozwolić, by któreś z nich zachorowało, więc profilaktycznie do pasz dodają antybiotyki, których spora część przedostaje się do mleka.
Dobrym testem czy mleko chociaż stało obok prawdziwego, może by badanie śladu po kropki takiego mleka na ściance szklanki. Jeśli nie zostawia śladu.. to bardzo kiepskie mleko.