Kalifornia może być pierwszym miejscem na świecie z całkiem legalną marihuaną – zwolennicy zmiany prawa zebrali obowiązkowe pół miliona podpisów pod projektem, więc władze zatwierdziły referendum w tej sprawie. Pomysł popiera 57 procent mieszkańców stanu, dlatego możliwe, że wkrótce w Kalifornii dozwolona będzie uprawa marihuany i sprzedaż narkotyku w porcjach nie większych niż jedna uncja (28,35 grama). Dzięki licencjom i podatkom dziurawy na 20 miliardów dolarów budżet stanowy wzbogaciłby się rocznie o 1,4 miliarda. Ponadto autorzy projektu argumentują, że urzędowa kontrola nad narkotykiem uderzy w interesy świata przestępczego. Wielu polityków jest skłonnych poprzeć legalizację, z gubernatorem Arnoldem Schwarzeneggerem na czele, który stwierdził, że „warto się nad tym zastanowić”. Kalifornia była prekursorem tak zwanej medycznej marihuany – dziś jako środek uśmierzający ból lekarze mogą ją przepisywać chorym w 14 stanach. Przełomowe referendum odbędzie się w listopadzie, wraz z wyborami uzupełniającymi do Kongresu i gubernatorskimi. Kalifornia licząca 36,4 miliona mieszkańców, czyli prawie tyle co Polska, byłaby pierwszym miejscem na świecie z całkiem legalną marihuaną. W Holandii można ją sprzedawać, ale uprawa jest zakazana. Źródło - przekroj.pl
Szwajcarska Heroina
Szwajcarzy blisko 20 lat temu postawili na możliwie wszechstronną pomoc narkomanom, a nie na walkę z nimi. Efekt? To jedyny dziś kraj w Europie, w którym śmiertelność narkomanów spada. Niepozorna kamienica kilkaset metrów od dworca kolejowego w Zurichu. Na parterze poczekalnia, okienko, w którym odbiera się narkotyk i salka, w której można go sobie wstrzyknąć (siedem dość stłoczonych stanowisk, każde w innym kolorze). Na pierwszym piętrze apteka (wspaniale zaopatrzona), pokój spotkań i gabinet lekarski. Dwa górne piętra zajmują biura i pokoje konferencyjne - to strefa, do której pacjenci nie mają już wstępu. Tak z grubsza wygląda klinika “Zokl 2″, pierwsza w Szwajcarii, w której 16 lat temu zaczęto podawać narkomanom heroinę. Jak doszło do jej powstania? Czy to aby nie przesada, by uzależnionym od narkotyku ludziom tak dalece iść na rękę, by na koszt państwa mogli brać najczystszą heroinę? Całość na wyborcza.pl
Gdzie? U naszych sąsiadów. Za wyborcza.pl - “Z raportu Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Uzależnień od Narkotyków wynika, że prawie co trzeci młody Czech przyznaje się do palenia marihuany. Rocznie Czesi wypalają 11,5 t marihuany i zażywają 1,2 mln tabletek ekstazy. Od dawna pojawiały się tu głosy, że skoro tyle osób pali marihuanę, to należy tę sytuację zmienić i marihuanę oraz inne narkotyki po prostu zdekryminalizować. Te argumenty przeważyły i czeskie ministerstwo sprawiedliwości przygotowało “limity bezkarności” określające, jaką ilość narkotyków można posiadać, nie narażając się na odpowiedzialność karną. Ta ilość to: do 1,5 g heroiny, 1 g kokainy, 2 g metaamfetaminy, do 15 g marihuany, do czterech tabletek ekstazy i do pięciu tabletek LSD. I to nie koniec zmian. Czesi będą mogli w domach uprawiać do pięciu krzaczków konopi indyjskich i do 40 grzybów halucynogennych. Rzeczniczka resortu sprawiedliwości Daniela Kovarova mówi, że efekty liberalizacji będzie widać po jakimś czasie.” Więcej na gazeta wyborcza.
Czy to źle czy dobrze?
Zapraszam do przeczytania pełnego artykułu, którego pierwsze zdania wyglądają tak: “Konopie są od dawna powszechnie używane w celach religijnych w Azji i Afryce, szczególnie przez Hindusów i Arabów. Dzisiaj uważane są za świętą roślinę także przez wielu religijnych ludzi w Ameryce Płd i praktycznie na całym świecie. Szczególnie cenione są wśród wyznawców niektórych gałęzi islamu, hinduizmu, buddyzmu i chrześcijaństwa. Stanowią święty sakrament komunii w pewnych tradycjach hinduizmu, buddyzmu oraz w etiopskim Ortodoksyjnym Kościele Chrześcijańskim (Etiopia jest najstarszym chrześcijańskim państwem na świecie). Najbardziej znany członek tego kościoła to światowej sławy muzyk Bob Marley. Konopie indyjskie są oczywiście poważane zwłaszcza w Indiach, szczególnie wśród wyznawców boga Sziwy. Angielska Komisja d/s Konopi w Indiach stwierdziła w specjalnym raporcie (1884 r.): „Konopie są „dawczyniami radości”, „drogowskazem do nieba”, „niebiańskim przewodnikiem”, „niebem biedaka”, „pocieszycielką strapionych”. (…) Żaden człowiek nie jest tak dobry jak religijny użytkownik konopi. Zakaz lub poważne ograniczenie dostępu do tak łaskawego ziela spowodowałoby wielkie cierpienie i niezadowolenie, zaś wśród dużych grup uwielbianych ascetów, głęboki gniew. Zakaz odebrałby ludziom pocieszenie w strapieniu, lekarstwo w chorobie, strażnika, którego łaskawa protekcja chroni ich przed wpływami zła. (…) Hinduscy jogini biorą głębokie hausty, aby skoncentrować myśli na Wieczności.” Dla Hindusa ich duch jest duchem wolności i wiedzy, Budda jest często przedstawiany z ich liściem. Na liść konopi, podobnie jak na Biblię, składane są przysięgi. Studiujący święte pisma dostają wcześniej do picia konopny bhang, aby osiągnąć odpowiedni stan umysłu. Dzięki używaniu konopi członkowie niższych kast (nawet tzw. nietykalnych - pariasów) mogą posunąć się wyżej w hierarchii społecznej. Jednocześnie używanie alkoholu w tradycyjnych społecznościach grozi upadkiem: człowiek staje się izolowany i samotny.Babilońsko-asyryjskie święte teksty nazywają konopie „drzewem życia”, bóg Marduk walczy z demonami chaosu dzierżąc w dłoni ziele niszczące wszelkie trucizny. Konopie miały bronić przed szatanem, np. w austriackich legendach często pojawia się młoda kobieta uciekająca przed diabłem w pole konopi. Były znane wśród Zoroastrian, starożytnych Hebrajczyków i innych ludów Bliskiego Wschodu. Konopie znane też są w japońskim szintoizmie czy chińskim taoizmie. Wiele afrykańskich religii opiera się na kulcie konopi. Przestępców zmusza się do konsumpcji potężnych ilości dagga – ponoć taka konopna kuracja skutkuje i niewielu jest recydywistów. Pigmeje twierdzą, że znają konopie od „początku czasu” i dzięki nim stali się bardziej rolniczym, a mniej myśliwskim narodem. Starożytne ludy wierzyły, że roślina ta jest posłańcem, aniołem, sakramentem i komunią świętą, manifestacją Boskiej mocy. Prawie wszystkie wielkie starożytne światowe religie i kultury korzystały z konopi: Egipcjanie, Asyryjczycy, ludy Afryki, Europy i Azji.” Całość na spliff.com.pl
..komórki mózgowe. Wiedzą o tym niemal wszyscy. Pytanie brzmi, skąd wzięła się taka informacja? Jest to wynik doświadczenia, podczas którego w ciągu 5 minut wpompowywano małpom dym z takiej ilości Cannabis, jakiej potrzeba do ok. 63 jointów, za pomocą maski gazowej. Powtarzano to codziennie przez 3 miesiące. Nota bene w maskach nie było tlenu, a na skutek jego niedoboru mózg zaczyna obumierać.
Uzyskanie dokładnego oficjalnego raportu z tego badania zajęło, bagatela, 6 lat. Pozwoliło to z miejsca obalić kolejny mit. Co z tego, skoro wpojono to ludziom na tyle mocno, że uznali to za aksjomat. Potęga indoktrynacji jest nieskończona. Dokument „The Union” pokazuje, jak ludzka ignorancja i podatność na propagandę napędza autodestrukcyjną maszynerię. Jednym z wątków jest sonda społeczna, w której dziennikarze pytają przechodniów o fakty związane z MJ. Na pytanie: „ilu ludzi rocznie ginie na skutek zażywania marijuany?”, padają w odpowiedziach szacunki na dziesiątki tysięcy, gdzie rzeczywista umieralność wynosi 0, słownie ZERO. Film ten poddaje w wątpliwość informacje, które są oczywiste z punktu widzenia społeczeństwa. Jako przykład niech posłuży teoria eskalacji. Marijuana jest furtką do innych narkotyków. Jest początkiem łańcucha. A teraz sprawdźcie, ilu ludzi palących zioło nigdy wcześniej nie spróbowało nikotyny lub alkoholu.
Inna sprawa: niezaprzeczalnym faktem jest, że żyjemy w świecie materializmu. Sądzę, że gdyby rozdano ludziom wykazy mówiące o tym, jak spadłyby podatki, gdybyśmy zalegalizowali zioło, czy też ile wydają rocznie na utrzymanie więźniów skazanych za posiadanie marijuany, szybko zmieniliby zdanie. Lobby właścicieli międzynarodowych molochów kontroluje takie aspekty prawa. Niewielu wie, jak ściśle przemysł farmaceutyczny jest związany z konopią. Niewielu również jest świadomych istnienia tytułowego związku, czyli sieci zależności zbudowanej na bazie przemysłu konopnego. Dzięki takim dokumentom rośnie świadomość ludzka, a im więcej ludzi oświeconych, tym jesteśmy o krok bliżej od legalizacji. Źródło Spliff.pl Co u naszych sąsiadów? W Czechach legalna uprawa potwierdzona!
Zapraszam na fragment “AMERYKAŃSKA WOJNA Z NARKOTYKAMI. OSTATNIA NADZIEJA” kolejne cztery części w linkach. Film z kanału Planet, pokazujący jakie właściwości ma ten specyfik. Daje do myślenia dlaczego tak nieszkodliwa używka jest tak ostro ścigana. Oto fakty na przykładzie USA:
Ilość palaczy papierosów: 43 miliony
Ilość palaczy marihuany: 15 milionów
Ilość śmierci spowodowanych przez papierosy: 440 tysięcy rocznie
Ilość śmierci spowodowanych przez marihuanę: zero!
Podkreślam, że mówiąc o 15 milionach palaczy MJ nie można powiedzieć, że to mało! To 1/3 palaczy papierosów (sam jestem zdziwiony tą ilością, ale wygląda na to, że tak jest!). Gdyby marihuana była podobnie szkodliwa jak papierosy, powinno być notowane 150 tysięcy zgonów z tym związanych. A nie ma wcale, lub jeśli nawet jakieś są, to jest ich tak mało, że nawet przeciwnicy nie są wstanie żadnych przypadków przytoczyć.