Nie wolno mi zdradzić, kim jest mój bohater, jak się nazywa ani gdzie mieszka. Nazwałam go więc H. H jak Hiob. Każdy dzień H wygląda tak samo. 120 minut siedzenia, potem łóżko i przewracanie: bok lewy, bok prawy, brzuch, plecy. Po trzech godzinach znów może wrócić na wózek. H jest sparaliżowany, ale to nie wszystko. Nie ma palców. Kikuty wyglądają jak pacynki. Jakby ktoś wetknął mu w dłonie krótkie gałęzie wystrugane tępym nożem. Jeszcze jedno - H od 15 lat gnije. Od 45 dni ma nadzieję. Dzięki ciasteczkom. Trzyma je w szafce, za cukrem i kawą, w metalowym pudełku po pierniczkach z Ikei. Ciasteczko - kilka gramów mąki, jajko, cukier i proszek do pieczenia - wyglądałoby jak zwykły herbatnik, gdyby nie zielone fuzle. To marihuana. Całość na wyborcza.pl

Takich artykułów w internecie jest coraz więcej, przez co oczywiście coraz więcej ludzi zaczyna się zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi. Główne media i Państwo przekazują nam informacje, że to wielkie zło. Mało kto potrafi zrobić własne śledztwo - jak zwykle powtarzam - warto, warto i jeszcze raz warto, robić własne śledztwa dotyczące kontrowersyjnych tematów i odkrywać prawdę skrywaną przed ogólną publicznością świata.

Więcej podobnych tekstów odnośnie medycznych właściwości konopii na spliff.com.pl

W Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie nielegalny przemysł handlu marihuaną urósł w ostatnich latach do gigantycznych rozmiarów, osiągając wartość 7 mld dolarów kanadyjskich. Marka pochodząca z tej prowincji znana jest szeroko jako “BC Bud”, 85% produktu wysyłane jest do Stanów Zjednoczonych. Handel na tak ogromną skalę stał się sprawą międzynarodową. W tym dokumencie filmowiec Adam Scorgie przeprowadza wywiady ze społecznością związaną z handlem i produkcją marihuany w Kolumbii Brytyjskiej i odziera z mitów całe zagadnienie. Wytłumaczone zostaje w jaki sposób proceder może działać wciąż pozostając nielegalnym. Okazuje się, że taki biznes, gdyby go zalegalizować, może przynieść wielkie profity dla skarbu państwa Kanada.

Mowa tutaj o jednym z lepszych filmów dokumentalnych stworzonych w ostatnich latach  - do ściągnięcia/oglądnięcia jest w serwisie alterkino.org - gdzie znajdziecie więcej ciekawych dokumentów.

“The Union: The Business Behind Getting High” to kanadyjski film dokumentalny z 2007 roku, który wyjaśnia dlaczego marihuana jest nielegalna, jakie naprawdę grożą nam konsekwencje zdrowotne, czy prohibicja działa i co by się stało po opodatkowaniu jej. Film zdobył liczne wyróżnienia na międzynarodowych festiwalach filmowych. Film ujawnia jak społeczeństwo było manipulowane propagandą o marihuanie, pokazuje zastosowanie w przemyśle i medycynie, ostrzega jakie niebezpieczeństwa niesie z sobą prohibicja i wreszcie, pokazuje dlaczego prohibicja jest w interesie przemysłu farmaceutycznego, który zarabia pieniądze na wprowadzonym substytucie marihuany marinolu, pomimo o wiele tańszego i łatwiejszego w zdobyciu dla potencjalnego chorego suszu marihuany, pozwalając tym samym na to, aby marihuana była nadal nielegalna.

Trailer filmu poniżej:


Dodatkowo poniżej 1 odcinek filmu “Superchwast” z National Geographic.


Kolejne części 2 - 3 - 4 - 5

Opublikowane jako: Filmy , Historia , Natura
Tagi: , , , , , | admin | marzec 3, 2010 Komentarze (0)

Zaczynamy od historii - Polski. Pierwsza informacja dotyczy pośrednio właśnie opublikowanej książki na rynku polskim “Polska osamotniona” oraz tego jak Wielka Brytania zdradziła Polskę. Dalej zapraszam na kolejny ciekawy artykuł odnośnie Polskich wypraw ma Moskwe. Do przeczytania na histmag.org - czyli Polacy jako jedyni zdobyli stolicę Rosji (za Napoleona Moskwa nią nie była) oraz, że w tym roku obchodzimy 400 rocznicę bitwy pod Kłuszynem, warto sobie przypomnieć nasze sukcesy lub chociaż się o nich dowiedzieć.

Przyszłej gospodarce naszego kraju zaczęła przyświecać dobra gwiazda. Polska Agencja Prasowa i Wirtualna Polska donoszą:  “Polska może mieć niekonwencjonalne złoża gazu ziemnego, które wystarczą nawet na 100-200 lat - wynika z szacunków amerykańskich firm. Według Głównego Geologa Kraju, wydobycie mogłoby się zacząć za 10-12 lat, jeśli badania potwierdzą, że takie złoża rzeczywiście posiadamy. Pierwszy odwiert zostanie wykonany w kwietniu bieżącego roku. Rosnącym zainteresowaniem niekonwencjonalnym gazem zaniepokojeni są Rosjanie.” Jednocześnie możemy wyczytać na dziennik.pl, że siedzimy na ropie co potwierdzają ostatnie odkrycia geologiczne na terenie naszego kraju: “..według uczonych z Państwowego Instytutu Geologicznego w Polsce powinno być zaledwie 21,5 miliona ton ropy, tymczasem brytyjscy eksperci oceniają bieszczadzkie złoże na 68 milionów ton“.

Na koniec warto przeczytać o kolejnej pewnej już “Awarii słońca” oraz o niesamowitym odkryciu cmentarza dinozaurów w Chinach. Ponad 15 tysięcy kości, co pozwoliło zidentyfikować minimum 6 nowych dotąd nie znanych gatunków tych stworzeń.

Opublikowane jako: Historia , Natura , Technologie , Ziemia
Tagi: , , , , , , | admin | styczeń 31, 2010 Komentarze (0)

Odkryta w 2000 roku w Meksyku 300 metrów pod górą Naica na pustyni Chihuahuan. Największa taka jaskinia na świecie została odnaleziona przypadkiem przez dwóch górników z firmy Industrias Peńoles. Cueva de los Cristales (Cave of Crystals) czyli podziemna sala zawiera największe naturalne kryształy jakie do tej pory zaobserwowana na naszym globie. Największe z nich mają 11 metrów długości i ich ciężar przekracza 50 ton. Naukowcy doszli do tezy, że odpowiedni klimat i minerały wraz z podziemną rzeką oraz temperaturą na poziomie -58 stopni Celsjusza (-136 Fahrenheit’a) przełożyły się na tak spektakularny i monumentalny podziemny twór. Profesor Iain Stewart i ekipa BBC sfilmowała ten fenomen na potrzeby pierwszego odcinka serialu “How the Earth Made Us“.  Serial jest prezentowany na kanale History. Jeden z ostatnich odcinków (odcinek 7 sezonu 2) dotyczył wulkanów w rejonie całego Pacyfiku. Okazuje się, że stworzyły one koło tzw. “Ring of Fire”, które ma szerokość prawie 25tyś mil i jest jednym z największych znaków na ziemi.


Opublikowane jako: Filmy , Natura , Nauka , Ziemia
Tagi: , , , , , | admin | styczeń 24, 2010 Komentarze (0)

O tym, skąd wzięła się narkotykowa prohibicja i dlaczego trzeba z nią skończyć, opowiada Ethan Nedelmann, założyciel i prezes Drug Policy Alliance, największej amerykańskiej organizacji zabiegającej o reformę polityki narkotykowej.

Zgadza się pan, że narkotyki są złe?
– Same w sobie nie są ani złe, ani dobre. Alkohol – legalny narkotyk – ma walory smakowe, w umiarkowanych ilościach przynosi odprężenie, może nawet mieć korzystny wpływ na zdrowie. Ale są ludzie, którzy niszczą siebie, swoje rodziny i robią straszne rzeczy pod jego wpływem. To samo tyczy się wszystkich narkotyków. Przede wszystkim trzeba zaakceptować, że narkotyki – te legalne i nielegalne – są globalnie pożądanym produktem. Jak kawa. Gdy brazylijskie plantacje wytnie mróz, świat nie wypije przecież mniej kawy, tylko więcej jej sprzedadzą producenci z Sumatry czy Kenii. To samo tyczy się narkotyków – zlikwidujesz produkcję w jednym miejscu, wyskoczy gdzie indziej.

Ten – jak pan mówi – „globalnie pożądany produkt”, z wyłączeniem alkoholu i tytoniu, objęty jest międzynarodową prohibicją umocnioną kilkoma konwencjami ONZ. Uderzająca jest konsekwencja świata w braku zgody na zalegalizowanie pewnych substancji. Z czego ona wynika?
– Największą siłą sprawczą globalizacji reżimu prohibicyjnego był rząd Stanów Zjednoczonych. Do końca XIX wieku większość nielegalnych dziś narkotyków – opium, heroina, kokaina, konopie – była legalna. Delegalizacja nie wzięła się z badań niezależnych komisji naukowo–medycznych, które by orzekły: tytoń i alkohol są mniej niebezpieczne, a reszta bardziej. To wszystko były decyzje polityczne, a chodziło o to, kto zażywa narkotyki. Do lat 70. XIX wieku głównym konsumentem opiatów były białe kobiety w średnim wieku. Nie mieliśmy aspiryny czy penicyliny, warunki sanitarne były złe, ludzie chorowali. Opium było więc panaceum na wszystkie bolączki, a szczególnie chętnie sięgały po nie kobiety, które przechodziły menopauzę, miewały migreny, depresję i tak dalej. Nikomu nie przeszło przez myśl, żeby wtedy opium zdelegalizować. Ale potem przyjechali Chińczycy, którzy pracowali przy budowie kolei, w kopalniach i przywieźli tradycję palenia opium – wracali do domu i palili fajkę opium, tak jak robili to w swojej ojczyźnie. Biali ludzie bali się też, że żółci zwabią białe kobiety do swoich opiumowych melin.

Całość na przekroj.pl

A na deser, przedruk wywiadu z Januszem Strzałą z 20 numeru Spliffa  “Niczego o nas nie ma w konstytucji”. Poniżej wstęp:

Gdańsk, lato, środek dnia. Do komisariatu w sercu starówki wchodzi młody, elegancki gość i kładzie na stole pół grama suszu roślinnego, którego samo posiadanie jest w myśl obowiązującego prawa przestępstwem. Taka efektowna demonstracja jest nie tylko okazją do wykazania się skutecznością dla służb mundurowych, zatrzymania groźnego degenerata na dwadzieścia godzin w areszcie i przeszukania jego domu rodzinnego.

Dla naszego posiadacza-kryminalisty konopny coming-out jest środkiem dochodzenia swoich praw obywatelskich, a niechybny wyrok skazujący otworzy mu drogę do Trybunału Konstytucyjnego. Żeby było ciekawiej, cała sprawa miała miejsce w „gorącym” czasie, kiedy rząd wysunął propozycję zmiany Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii, nieco łagodzącej przepisy o „posiadaniu”. Dla naszego bohatera jako łagodny półśrodek była ona tylko źródłem irytacji i bezpośrednim bodźcem do działania. Cała sprawa jest także świetnym kąskiem dla mediów – zdarzenie nagłośniła Gazeta Wyborcza w ramach kampanii „My, Narkopolacy” – o incydencie większość z nas pewno więc wie. Teraz śmiałek postanowił  opowiedzieć o sobie i swojej akcji również naszym czytelnikom.

Sprawa dotyczy materii konstytucyjnej i to cholernie newralgicznej sfery – ograniczania wolności osobistej i prawa jednostki do decydowania o własnych sprawach, prawa do nienaruszalności mieszkania i życia prywatnego. Dla tak głębokiej ingerencji w prawa obywatelskie, jak np. przeszukiwanie każdego podejrzanego o „posiadanie” – według arbitralnego widzimisię funkcjonariusza może nim być każdy – musi być nader rzetelne uzasadnienie. Takiego uzasadnienia ewidentnie brak – zarówno w literaturze, jak i w rzeczywistości. Z punktu widzenia prawa antynarkotykowego regulacja wywołuje dokładnie odwrotne skutki od zamierzonych, z punktu widzenia konstytucyjnego jest niewspółmiernie brutalna. Nigdy nie miała prawa taka być, nie tyle ze względów natury kryminalno-politycznej, ile właśnie – konstytucyjnej.

Całość hyperreal.info

Opublikowane jako: Gospodarka , Historia , Natura , Ziemia
Tagi: , , , , , , | admin | Komentarze (0)

Za wikipedia - gatunek chorobotwórczego pierwotniaka wywołującego u ludzi toksoplazmozę. Występuje u wielu gatunków ptaków i ssaków, ale żywicielem ostatecznym są kotowate, w których przewodzie pokarmowym pasożyt rozmnaża się płciowo. Powstałe wówczas oocysty są wydalane z odchodami i zjadane przypadkowo przez inne zwierzęta, w tym gryzonie. Wtedy pasożyt tworzy cysty w różnych narządach, między innymi w układzie nerwowym. Cykl życiowy pasożyta zamyka się, gdy zakażone zwierzę (szczur lub mysz) zostanie zjedzone przez kota. T. gondii wpływa na zachowanie gospodarza, między innymi powodując, że gryzonie przestają się bać zapachu kota.

Wszyscy czasem zachowujemy się tak, jak nam każą, to oczywiste. Czasem jednak nasi mocodawcy są mikroskopijnych rozmiarów i mieszkają wewnątrz nas samych. Nie mam tu na myśli żadnego id, czy czegoś podobnego. Chodzi o takie małe stworzonka, które mają swoje interesy i realizują je modyfikując nasze zachowanie. W najprostszy możliwy sposób robi to wirus grypy. Gdy jesteśmy jego nosicielami, żywicielami i wykonawcami jego poleceń - kaszlemy i kichamy, a właściwie to on kaszle i kicha nami. Ma w tym ważny interes, bo rozsiewa się dalej i infekuje inne osoby z naszego otoczenia. Te objawy grypy to nic innego jak efekt pociągania odpowiednich sznureczków naszym organizmie.

Więcej na psychocje.blox.pl

Opublikowane jako: Natura , Nauka , Samopoczucie
Tagi: , , , | admin | styczeń 15, 2010 Komentarze (0)

Ugruntowaną przez tysiąclecia dobrą opinię mleka wykorzystują wielkie koncerny produkujące wyroby mleczarskie na dużą skalę. Mleko do produkcji zbierane jest z dużego terytorium wielkości powiatu, a nawet kilku powiatów. Nie pochodzi ono, jak mleko wiejskie, z jednej, tylko dziesiątek, a może nawet setek obór. Fabryki mleka, zwane nie wiedzieć czemu krowami, nie pasą się na łące, nawet nie wychodzą na dwór, bo nie potrafią chodzić. Całe życie stoją uwiązane u żłobu i jedzą specjalne pasze oparte na rozmaitych mączkach i preparatach poprawiających ich i tak już nienaturalnie wysoką dojność z nienaturalnie dużych wymion. Przy tak dużej ilości zwierząt hodowcy nie mogą sobie pozwolić, by któreś z nich zachorowało, więc profilaktycznie do pasz dodają antybiotyki, których spora część przedostaje się do mleka.

Więcej na bioslone.pl

Dobrym testem czy mleko chociaż stało obok prawdziwego, może by badanie śladu po kropki takiego mleka na ściance szklanki. Jeśli nie zostawia śladu.. to bardzo kiepskie mleko.

Opublikowane jako: Gospodarka , Natura
Tagi: , , , , , | admin | styczeń 12, 2010 Komentarze (0)

Gdzie? U naszych sąsiadów. Za wyborcza.pl - “Z raportu Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Uzależnień od Narkotyków wynika, że prawie co trzeci młody Czech przyznaje się do palenia marihuany. Rocznie Czesi wypalają 11,5 t marihuany i zażywają 1,2 mln tabletek ekstazy. Od dawna pojawiały się tu głosy, że skoro tyle osób pali marihuanę, to należy tę sytuację zmienić i marihuanę oraz inne narkotyki po prostu zdekryminalizować. Te argumenty przeważyły i czeskie ministerstwo sprawiedliwości przygotowało “limity bezkarności” określające, jaką ilość narkotyków można posiadać, nie narażając się na odpowiedzialność karną. Ta ilość to: do 1,5 g heroiny, 1 g kokainy, 2 g metaamfetaminy, do 15 g marihuany, do czterech tabletek ekstazy i do pięciu tabletek LSD. I to nie koniec zmian. Czesi będą mogli w domach uprawiać do pięciu krzaczków konopi indyjskich i do 40 grzybów halucynogennych. Rzeczniczka resortu sprawiedliwości Daniela Kovarova mówi, że efekty liberalizacji będzie widać po jakimś czasie.” Więcej na gazeta wyborcza.

Czy to źle czy dobrze?

Zapraszam do przeczytania pełnego artykułu, którego pierwsze zdania wyglądają tak: “Konopie są od dawna powszechnie używane w celach religijnych w Azji i Afryce, szczególnie przez Hindusów i Arabów. Dzisiaj uważane są za świętą roślinę także przez wielu religijnych ludzi w Ameryce Płd i praktycznie na całym świecie. Szczególnie cenione są wśród wyznawców niektórych gałęzi islamu, hinduizmu, buddyzmu i chrześcijaństwa. Stanowią święty sakrament komunii w pewnych tradycjach hinduizmu, buddyzmu oraz w etiopskim Ortodoksyjnym Kościele Chrześcijańskim (Etiopia jest najstarszym chrześcijańskim państwem na świecie). Najbardziej znany członek tego kościoła to światowej sławy muzyk Bob Marley. Konopie indyjskie są oczywiście poważane zwłaszcza w Indiach, szczególnie wśród wyznawców boga Sziwy. Angielska Komisja d/s Konopi w Indiach stwierdziła w specjalnym raporcie (1884 r.): „Konopie są „dawczyniami  radości”, „drogowskazem do nieba”, „niebiańskim przewodnikiem”, „niebem biedaka”, „pocieszycielką  strapionych”. (…) Żaden człowiek nie jest tak dobry jak religijny użytkownik konopi. Zakaz lub poważne ograniczenie dostępu do tak łaskawego ziela spowodowałoby wielkie cierpienie i niezadowolenie, zaś wśród dużych grup uwielbianych ascetów, głęboki gniew. Zakaz odebrałby ludziom pocieszenie w strapieniu, lekarstwo w chorobie, strażnika, którego łaskawa protekcja chroni ich przed wpływami zła. (…) Hinduscy jogini biorą głębokie hausty, aby skoncentrować myśli na Wieczności.” Dla Hindusa ich duch jest duchem wolności i wiedzy, Budda jest często przedstawiany z ich liściem. Na liść konopi, podobnie jak na Biblię, składane są przysięgi. Studiujący święte pisma dostają wcześniej do picia konopny bhang, aby osiągnąć odpowiedni stan umysłu. Dzięki używaniu konopi członkowie niższych kast (nawet tzw. nietykalnych - pariasów) mogą posunąć się wyżej w hierarchii społecznej. Jednocześnie używanie alkoholu w tradycyjnych społecznościach grozi upadkiem: człowiek staje się izolowany i samotny.Babilońsko-asyryjskie święte teksty nazywają konopie „drzewem życia”, bóg Marduk walczy z demonami chaosu dzierżąc w dłoni ziele niszczące wszelkie trucizny. Konopie miały bronić przed szatanem, np. w austriackich legendach często pojawia się młoda kobieta uciekająca przed diabłem w pole konopi. Były znane wśród Zoroastrian, starożytnych Hebrajczyków i innych ludów Bliskiego Wschodu. Konopie znane też są w japońskim szintoizmie czy chińskim taoizmie. Wiele afrykańskich religii opiera się na kulcie konopi. Przestępców zmusza się do konsumpcji potężnych ilości dagga – ponoć taka konopna kuracja skutkuje i niewielu jest recydywistów. Pigmeje twierdzą, że znają konopie od „początku czasu” i dzięki nim stali się bardziej rolniczym, a mniej myśliwskim narodem. Starożytne ludy wierzyły, że roślina ta jest posłańcem, aniołem, sakramentem i komunią świętą, manifestacją Boskiej mocy. Prawie wszystkie wielkie starożytne światowe religie i kultury korzystały z konopi: Egipcjanie, Asyryjczycy, ludy Afryki, Europy i Azji.” Całość na spliff.com.pl

Opublikowane jako: Gospodarka , Natura , Ziemia
Tagi: , , , , , , , , , | admin | styczeń 1, 2010 Komentarze (0)

..komórki mózgowe. Wiedzą o tym niemal wszyscy. Pytanie brzmi, skąd wzięła się taka informacja? Jest to wynik doświadczenia, podczas którego w ciągu 5 minut wpompowywano małpom dym z takiej ilości Cannabis, jakiej potrzeba do ok. 63 jointów, za pomocą maski gazowej. Powtarzano to codziennie przez 3 miesiące. Nota bene w maskach nie było tlenu, a na skutek jego niedoboru mózg zaczyna obumierać.

Uzyskanie dokładnego oficjalnego raportu z tego badania zajęło, bagatela, 6 lat. Pozwoliło to z miejsca obalić kolejny mit. Co z tego, skoro wpojono to ludziom na tyle mocno, że uznali to za aksjomat. Potęga indoktrynacji jest nieskończona. Dokument „The Union” pokazuje, jak ludzka ignorancja i podatność na propagandę napędza autodestrukcyjną maszynerię. Jednym z wątków jest sonda społeczna, w której dziennikarze pytają przechodniów o fakty związane z MJ. Na pytanie: „ilu ludzi rocznie ginie na skutek zażywania marijuany?”, padają w odpowiedziach szacunki na dziesiątki tysięcy, gdzie rzeczywista umieralność wynosi 0, słownie ZERO. Film ten poddaje w wątpliwość informacje, które są oczywiste z punktu widzenia społeczeństwa. Jako przykład niech posłuży teoria eskalacji. Marijuana jest furtką do innych narkotyków. Jest początkiem łańcucha. A teraz sprawdźcie, ilu ludzi palących zioło nigdy wcześniej nie spróbowało nikotyny lub alkoholu.

Inna sprawa: niezaprzeczalnym faktem jest, że żyjemy w świecie materializmu. Sądzę, że gdyby rozdano ludziom wykazy mówiące o tym, jak spadłyby podatki, gdybyśmy zalegalizowali zioło, czy też ile wydają rocznie na utrzymanie więźniów skazanych za posiadanie marijuany, szybko zmieniliby zdanie. Lobby właścicieli międzynarodowych molochów kontroluje takie aspekty prawa. Niewielu wie, jak ściśle przemysł farmaceutyczny jest związany z konopią. Niewielu również jest świadomych istnienia tytułowego związku, czyli sieci zależności zbudowanej na bazie przemysłu konopnego. Dzięki takim dokumentom rośnie świadomość ludzka, a im więcej ludzi oświeconych, tym jesteśmy o krok bliżej od legalizacji. Źródło Spliff.pl Co u naszych sąsiadów? W Czechach legalna uprawa potwierdzona!

Opublikowane jako: Gospodarka , Natura , Samopoczucie
Tagi: , , , , , | admin | grudzień 8, 2009 Komentarze (0)

W 1994 roku niemiecki odkrywca Hartwig Hausdorf uzyskał pozwolenie władz chińskich na wejście na tereny wcześniej zakazane dla cudzoziemców. W czasie swojej ekspedycji natrafił on na 100 ogromnych piramid, nieznanych wcześniej światu zachodniemu. Twierdzi, że niektóre z nich są większe od Piramidy Cheopsa. Zdaniem Husdorfa piramidy znajdujące się w prowincji Shanxi w centralnych Chinach mają przynajmniej 5000 lat i przypominają piramidy ze środkowej Ameryki. Funkcja piramid nie jest znana i jeszcze przez jakiś czas pozostanie tajemnicą - wykopaliska zaczną się tam dopiero w XXI wieku. Więcej informacji w google.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat tajemnicze zjawiska zachodzące we wnętrzu piramid były przedmiotem bardzo licznych artykułów w prasie codziennej. Środowiska naukowe z dużą rezerwą odnosiły się jednak do sensacyjnych doniesień o różnorodnych przejawach “energii piramid“, gdyż wiadomości te były po prostu zbyt nieprawdopodobne, aby mogły być prawdziwe. Hobbyści i entuzjaści na całym świecie ostrzyli w piramidach żyletki, przechowywali przez długi czas żywność, zmieniali smak wina czy też papierosów - oczywiście na lepszy, wreszcie wypoczywając lub śpiąc w modelach piramid, donosili o poprawie samopoczucia, regeneracji sił, itp. A wszystko to rozpoczęło się w latach trzydziestych XX wieku. Francuski badacz Antoine Bovis odkrył podczas zwiedzania komory grobowej piramidy Cheopsa zjawisko mumifikacji. Ciała nieżywych zwierząt nie uległy biologicznemu rozkładowi lecz odwodnieniu i zasuszeniu. Bovis rozpoczął po powrocie z Egiptu serię eksperymentów z modelami piramidy Cheopsa. Zbudował zatem jej model, usytuował go w kierunku północ-południe. Na 1/3 wysokości tego modelu (tak samo jak komora grobowa w piramidzie Cheopsa) i umieścił tam zdechłego kota. Po pewnym czasie tego eksperymentu ciało kota uległo odwodnieniu, i mumifikacji. To samo działo się również z rybami i jajkami. Bovis wpadł jako pierwszy na pomysł zastosowania energii piramid w celu wzmocnienia sił witalnych organizmu. Niecodzienne eksperymenty Bovisa kontynuowali inni badacze francuscy: de Belizal, Chaumery i Morel. Stwierdzili oni, że prócz piramid podobny rodzaj energii emitują także niektóre inne struktury geometryczne i znaki symboliczne. Stąd też ten rodzaj oddziaływania nazwali oni promieniowaniem kształtów.

Niezwykłe oddziaływanie piramid zainspirowało do eksperymentów czeskiego elektryka Karela Drbala. Wykorzystując energię piramid skonstruował on i opatentował w 1959 roku przyrząd do ostrzenia żyletek, nadając mu nazwę “Przyrząd do ostrzenia żyletek - Cheops”. Składa się on z pojemnika w kształcie piramidy, do którego wkłada się żyletkę. Ostrze żyletki jak wykazywały liczne doświadczenia regeneruje się w piramidzie. Piramida zbudowana jest z materiałów o właściwościach izolacyjnych (takich jak papier, czy tworzywo sztuczne). Cała istota działania to umieszczanie żyletki. Musi się ona znajdować na 1/3 wysokości piramidy i jej oś musi być skierowana w kierunku północ-południe. Regeneracja ostrza nie trwa długo, tak przechowywaną żyletką można podobno ogolić się nawet 50 razy. Eksperymenty Drbala odbiły sie szerokim echem na całym świecie i pociągnęły za sobą serię doświadczeń z wykorzystaniem piramid, w tym oddziaływaniem piramid na organizmy żywe. W wyniku eksperymentów stwierdzono, iż niebywałe rezultaty przynosi poddawanie żywych roślin i zwierząt oddziaływaniu piramid. Amerykańscy badacze Flanagan, Schul i Pettit podlewali wodą przetrzymywaną w piramidzie rośliny. Doświadczenia wykazały, że wzrost takich roślin jest znacznie bujniejszy niż innych rosnących na tym samym poletku. Amerykanie wykorzystali również piramidy do przechowywania żywności. Okazało się, że produkty żywnościowe w piramidach nie tylko dłużej zachowują świeżość, ale dodatkowo polepszają ich walory smakowe. Amerykanie przeprowadzili również badania związane z falami alfa. Patrick Flanagan umieścił nad głową badanego, w chwili gdy ten miał oczy zamknięte, piramidę o podstawie dwóch stóp. Gdy piramida znajdowała się nad jego głową do głośnika dotarły silne fale alfa. Po usunieciu piramidy fale alfa zanikły. Doświadczenie te powtarzano na innych osobach i  uzyskiwano takie same wyniki. Fale alfa pojawiaja się przy przechodzeniu i przejściu w wyższe stany świadomości. Przy medytacji przejście do stanu alfa wymaga czasu od 5 do 20 minut.

Pod koniec lat siedemdziesiątych grupa kilku Polaków pod kierunkiem doc. Bonawentury Kochela i dr Jana A. Szymańskiego  mając odpowiednie przygotowanie i możliwości prowadzenia badań, postanowiła poddać naukowej weryfikacji niektóre z sygnalizowanych zjawisk. Biorąc pod uwagę, że za rozkład ciał zwierzęcych i produktów żywnościowych odpowiedzialne są wszechobecne mikroorganizmy, a wśród nich szczególnie duże znaczenie ma Escherichia Coli, postanowiono zbadać, czy istnieje wpływ modelu piramidy Cheopsa na te bakterie. Hodowle bakterii E.coli na podłożu stałym Levine’a rozwijały się w piramidzie wykonanej z blachy miedzianej oraz w bryle o kształcie sześcianu wykonanej z tego samego materiału. Stwierdzono, że wzrost bakterii mierzony przeciętną średnicą kolonii jest mniejszy o  46% w piramidzie w stosunku do sześcianu. Wyniki takie otrzymano tylko dla hodowli umieszczonej na 1/3 wysokości piramidy. Hodowle umieszczone nieco niżej nie różniły się od kontrolnych. Wykazano również, że przeciętna wysokość  pszenicy wzrastającej w piramidzie z płyty pilśniowej jest większa o 23,34% od pszenicy wzrastającej w sześcianie z tego samego materiału. Badania trwały, analizowano różne rzeczy - surowice, mikroorganizmy, drożdże, gronkowce, etc. Dopiero na początku roku 1982 Jan Szymański szukając wyjaśnienia wpływu badanych brył na rozwój mikroorganizmów wyraził przypuszczenie, że może nią być nadtlenek wodoru H2O2.

B. Kochel dokonał również literaturowego przeglądu skutków oddziaływania niewielkich ilości nadtlenku wodoru na rozmaite substancje i wykazał daleko idącą zgodność z efektami działania piramidy. A oto niektóre tylko ze skutków takiego oddziaływania: H2O2 dodany w ilości 0,001% do 0,1% do hodowli Escherichi coli hamuje ich wzrost, a dodany w ilości większej niż 0,1% niszczy je całkowicie;  H2O2 działając w ilości od 0,01% do 1,5% na ziarna pszenicy zwiększa ich siłę i szybkość kiełkowania; H2O2 stosuje się do konserwowania wielu produktów spożywczych. Zawartość 0.1% H2O2 w mleku obniża o 95% ilość patogennych mikroorganizmów i zapobiega jego kwaśnięciu; H2O2 działając in vitro wpływa na białka uczestniczące w krzepnięciu krwi, a także na większość enzymów. Znaczący wkład w poznanie zjawisk geometronicznych i grafotronicznych (czyli oddziaływania znaków symbolicznych i napisów) ma prof. Jerzy Mazurczak. Wykazał on za pomocą serii doświadczeń na poletkach, że modele piramid i niektóre znaki symboliczne stosowane w różnych kręgach cywilizacyjnych przyspieszają proces kiełkowania i wzrostu roślin. Oddziaływania te udało się zarejestrować za pomocą superczułej aparatury do pomiaru emisji fotonów. Od wielu lat badaniem właściwości energetycznych piramid i ich budową zajmują się Czesław Galewski i Ryszard Chęciński. Wyniki ich badań zachęciły wielu lekarzy medycyny konwencjonalnej do zastosowania piramid w leczeniu rehabilitacyjnym. Już dziś stosuje je z powodzeniem Łódzka Akademia Medyczna i sanatorium w Świnoujściu. Jak skuteczna potrafi być energia piramid w leczeniu różnych schorzeń, świadczą przypadki odnotowane w Sanatorium Ośrodka Górniczego w Świnoujściu. Energia piramid, jak każdy lek, źle zastosowana, może być szkodliwa. Udowodnił to nauczyciel akademicki z Monachium, prof. Joachim Eichmeier. Wzorem K. Drbala umieścił on pod modelem piramidy żyletkę i po kilku dniach okazało się, że jej ostrze zostało stępione. Przyczyną tego zjawiska było złe zorientowanie piramidy względem osi magnetycznej Ziemi. Jak ustawić piramidę? - Kto jest twórcą Piramidy Yantra?

Opublikowane jako: Historia , Książki , Natura , Nauka , Samopoczucie , Technologie , Ziemia
Tagi: , , , , , , , , , | admin | Komentarze (0)

Segritta na swoim blogu dopuściła się bardzo dobrej, lecz co prawda podstawowej analizie leków, którymi większość naszej populacji ma przyjemność się “leczyć”. Warte oczywiście przeczytania jeśli znajdujesz się nadal w grupie osób, które te przecudowane “cuda” łykają lub dają (o zgrozo!) łykać swoim pociechom. Oto co przeczytamy na wstępie tej analizy:

“Nie daj się lekom! Już od dawna mnie korciło, żeby zestawić skład popularnych leków na przeziębienie i porównać ich ceny. Wreszcie natchnął mnie kominek i odbyłam przyspieszony kurs medyczny w internecie. Przy okazji sprawdzania leków bowiem, dowiedziałam się wreszcie za co odpowiedzialne są ich substancje czynne, czyli to, co nas faktycznie leczy. Dzięki temu poradnikowi nie będzie już tak łatwo wcisnąć Wam, czytelnikom Segritty.pl jakiegoś drogiego specyfiku w aptece, podczas gdy za niższą cenę moglibyście kupić coś o identycznym lub wzbogaconym składzie. No, to zaczynamy. Na pierwszy ogień poszły leki uśmierzające ból i zwalczające gorączkę, a więc to, co się bierze w pierwszych objawach przeziębienia lub grypy, zanim wystąpi katar, ból gardła i kaszel. Lekami na te ostatnie przypadłości zajmę się w kolejnym tekście, bo wyszło tego dość sporo. Zebrałam najpopularniejsze, reklamowane leki i zestawiłam je w tabelkę, z której dowiecie się, co dokładnie znajduje się w środku i jaka jest cena dziesięciu tabletek. Na celowniku są: Apap, Coldrex, Gripex, Tabcin, Fervex, Aspirin, Polopiryna, Rutinoscorbin i Scorbolamid.

Więcej na segritta.blox.pl

Opublikowane jako: Natura , Nauka
Tagi: , , , , , , , , , , | admin | listopad 1, 2009 Komentarze (0)

marco volcano - deep essential #03 2010-01-01 by marcovolcano
Powered by WordPress | Design by Roy Tanck