Zaczynamy od historii - Polski. Pierwsza informacja dotyczy pośrednio właśnie opublikowanej książki na rynku polskim “Polska osamotniona” oraz tego jak Wielka Brytania zdradziła Polskę. Dalej zapraszam na kolejny ciekawy artykuł odnośnie Polskich wypraw ma Moskwe. Do przeczytania na histmag.org - czyli Polacy jako jedyni zdobyli stolicę Rosji (za Napoleona Moskwa nią nie była) oraz, że w tym roku obchodzimy 400 rocznicę bitwy pod Kłuszynem, warto sobie przypomnieć nasze sukcesy lub chociaż się o nich dowiedzieć.

Przyszłej gospodarce naszego kraju zaczęła przyświecać dobra gwiazda. Polska Agencja Prasowa i Wirtualna Polska donoszą:  “Polska może mieć niekonwencjonalne złoża gazu ziemnego, które wystarczą nawet na 100-200 lat - wynika z szacunków amerykańskich firm. Według Głównego Geologa Kraju, wydobycie mogłoby się zacząć za 10-12 lat, jeśli badania potwierdzą, że takie złoża rzeczywiście posiadamy. Pierwszy odwiert zostanie wykonany w kwietniu bieżącego roku. Rosnącym zainteresowaniem niekonwencjonalnym gazem zaniepokojeni są Rosjanie.” Jednocześnie możemy wyczytać na dziennik.pl, że siedzimy na ropie co potwierdzają ostatnie odkrycia geologiczne na terenie naszego kraju: “..według uczonych z Państwowego Instytutu Geologicznego w Polsce powinno być zaledwie 21,5 miliona ton ropy, tymczasem brytyjscy eksperci oceniają bieszczadzkie złoże na 68 milionów ton“.

Na koniec warto przeczytać o kolejnej pewnej już “Awarii słońca” oraz o niesamowitym odkryciu cmentarza dinozaurów w Chinach. Ponad 15 tysięcy kości, co pozwoliło zidentyfikować minimum 6 nowych dotąd nie znanych gatunków tych stworzeń.

Opublikowane jako: Historia , Natura , Technologie , Ziemia
Tagi: , , , , , , | admin | styczeń 31, 2010 Komentarze (0)

Odkryta w 2000 roku w Meksyku 300 metrów pod górą Naica na pustyni Chihuahuan. Największa taka jaskinia na świecie została odnaleziona przypadkiem przez dwóch górników z firmy Industrias Peńoles. Cueva de los Cristales (Cave of Crystals) czyli podziemna sala zawiera największe naturalne kryształy jakie do tej pory zaobserwowana na naszym globie. Największe z nich mają 11 metrów długości i ich ciężar przekracza 50 ton. Naukowcy doszli do tezy, że odpowiedni klimat i minerały wraz z podziemną rzeką oraz temperaturą na poziomie -58 stopni Celsjusza (-136 Fahrenheit’a) przełożyły się na tak spektakularny i monumentalny podziemny twór. Profesor Iain Stewart i ekipa BBC sfilmowała ten fenomen na potrzeby pierwszego odcinka serialu “How the Earth Made Us“.  Serial jest prezentowany na kanale History. Jeden z ostatnich odcinków (odcinek 7 sezonu 2) dotyczył wulkanów w rejonie całego Pacyfiku. Okazuje się, że stworzyły one koło tzw. “Ring of Fire”, które ma szerokość prawie 25tyś mil i jest jednym z największych znaków na ziemi.


Opublikowane jako: Filmy , Natura , Nauka , Ziemia
Tagi: , , , , , | admin | styczeń 24, 2010 Komentarze (0)

O tym, skąd wzięła się narkotykowa prohibicja i dlaczego trzeba z nią skończyć, opowiada Ethan Nedelmann, założyciel i prezes Drug Policy Alliance, największej amerykańskiej organizacji zabiegającej o reformę polityki narkotykowej.

Zgadza się pan, że narkotyki są złe?
– Same w sobie nie są ani złe, ani dobre. Alkohol – legalny narkotyk – ma walory smakowe, w umiarkowanych ilościach przynosi odprężenie, może nawet mieć korzystny wpływ na zdrowie. Ale są ludzie, którzy niszczą siebie, swoje rodziny i robią straszne rzeczy pod jego wpływem. To samo tyczy się wszystkich narkotyków. Przede wszystkim trzeba zaakceptować, że narkotyki – te legalne i nielegalne – są globalnie pożądanym produktem. Jak kawa. Gdy brazylijskie plantacje wytnie mróz, świat nie wypije przecież mniej kawy, tylko więcej jej sprzedadzą producenci z Sumatry czy Kenii. To samo tyczy się narkotyków – zlikwidujesz produkcję w jednym miejscu, wyskoczy gdzie indziej.

Ten – jak pan mówi – „globalnie pożądany produkt”, z wyłączeniem alkoholu i tytoniu, objęty jest międzynarodową prohibicją umocnioną kilkoma konwencjami ONZ. Uderzająca jest konsekwencja świata w braku zgody na zalegalizowanie pewnych substancji. Z czego ona wynika?
– Największą siłą sprawczą globalizacji reżimu prohibicyjnego był rząd Stanów Zjednoczonych. Do końca XIX wieku większość nielegalnych dziś narkotyków – opium, heroina, kokaina, konopie – była legalna. Delegalizacja nie wzięła się z badań niezależnych komisji naukowo–medycznych, które by orzekły: tytoń i alkohol są mniej niebezpieczne, a reszta bardziej. To wszystko były decyzje polityczne, a chodziło o to, kto zażywa narkotyki. Do lat 70. XIX wieku głównym konsumentem opiatów były białe kobiety w średnim wieku. Nie mieliśmy aspiryny czy penicyliny, warunki sanitarne były złe, ludzie chorowali. Opium było więc panaceum na wszystkie bolączki, a szczególnie chętnie sięgały po nie kobiety, które przechodziły menopauzę, miewały migreny, depresję i tak dalej. Nikomu nie przeszło przez myśl, żeby wtedy opium zdelegalizować. Ale potem przyjechali Chińczycy, którzy pracowali przy budowie kolei, w kopalniach i przywieźli tradycję palenia opium – wracali do domu i palili fajkę opium, tak jak robili to w swojej ojczyźnie. Biali ludzie bali się też, że żółci zwabią białe kobiety do swoich opiumowych melin.

Całość na przekroj.pl

A na deser, przedruk wywiadu z Januszem Strzałą z 20 numeru Spliffa  “Niczego o nas nie ma w konstytucji”. Poniżej wstęp:

Gdańsk, lato, środek dnia. Do komisariatu w sercu starówki wchodzi młody, elegancki gość i kładzie na stole pół grama suszu roślinnego, którego samo posiadanie jest w myśl obowiązującego prawa przestępstwem. Taka efektowna demonstracja jest nie tylko okazją do wykazania się skutecznością dla służb mundurowych, zatrzymania groźnego degenerata na dwadzieścia godzin w areszcie i przeszukania jego domu rodzinnego.

Dla naszego posiadacza-kryminalisty konopny coming-out jest środkiem dochodzenia swoich praw obywatelskich, a niechybny wyrok skazujący otworzy mu drogę do Trybunału Konstytucyjnego. Żeby było ciekawiej, cała sprawa miała miejsce w „gorącym” czasie, kiedy rząd wysunął propozycję zmiany Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii, nieco łagodzącej przepisy o „posiadaniu”. Dla naszego bohatera jako łagodny półśrodek była ona tylko źródłem irytacji i bezpośrednim bodźcem do działania. Cała sprawa jest także świetnym kąskiem dla mediów – zdarzenie nagłośniła Gazeta Wyborcza w ramach kampanii „My, Narkopolacy” – o incydencie większość z nas pewno więc wie. Teraz śmiałek postanowił  opowiedzieć o sobie i swojej akcji również naszym czytelnikom.

Sprawa dotyczy materii konstytucyjnej i to cholernie newralgicznej sfery – ograniczania wolności osobistej i prawa jednostki do decydowania o własnych sprawach, prawa do nienaruszalności mieszkania i życia prywatnego. Dla tak głębokiej ingerencji w prawa obywatelskie, jak np. przeszukiwanie każdego podejrzanego o „posiadanie” – według arbitralnego widzimisię funkcjonariusza może nim być każdy – musi być nader rzetelne uzasadnienie. Takiego uzasadnienia ewidentnie brak – zarówno w literaturze, jak i w rzeczywistości. Z punktu widzenia prawa antynarkotykowego regulacja wywołuje dokładnie odwrotne skutki od zamierzonych, z punktu widzenia konstytucyjnego jest niewspółmiernie brutalna. Nigdy nie miała prawa taka być, nie tyle ze względów natury kryminalno-politycznej, ile właśnie – konstytucyjnej.

Całość hyperreal.info

Opublikowane jako: Gospodarka , Historia , Natura , Ziemia
Tagi: , , , , , , | admin | Komentarze (0)

Za wikipedia - gatunek chorobotwórczego pierwotniaka wywołującego u ludzi toksoplazmozę. Występuje u wielu gatunków ptaków i ssaków, ale żywicielem ostatecznym są kotowate, w których przewodzie pokarmowym pasożyt rozmnaża się płciowo. Powstałe wówczas oocysty są wydalane z odchodami i zjadane przypadkowo przez inne zwierzęta, w tym gryzonie. Wtedy pasożyt tworzy cysty w różnych narządach, między innymi w układzie nerwowym. Cykl życiowy pasożyta zamyka się, gdy zakażone zwierzę (szczur lub mysz) zostanie zjedzone przez kota. T. gondii wpływa na zachowanie gospodarza, między innymi powodując, że gryzonie przestają się bać zapachu kota.

Wszyscy czasem zachowujemy się tak, jak nam każą, to oczywiste. Czasem jednak nasi mocodawcy są mikroskopijnych rozmiarów i mieszkają wewnątrz nas samych. Nie mam tu na myśli żadnego id, czy czegoś podobnego. Chodzi o takie małe stworzonka, które mają swoje interesy i realizują je modyfikując nasze zachowanie. W najprostszy możliwy sposób robi to wirus grypy. Gdy jesteśmy jego nosicielami, żywicielami i wykonawcami jego poleceń - kaszlemy i kichamy, a właściwie to on kaszle i kicha nami. Ma w tym ważny interes, bo rozsiewa się dalej i infekuje inne osoby z naszego otoczenia. Te objawy grypy to nic innego jak efekt pociągania odpowiednich sznureczków naszym organizmie.

Więcej na psychocje.blox.pl

Opublikowane jako: Natura , Nauka , Samopoczucie
Tagi: , , , | admin | styczeń 15, 2010 Komentarze (0)

Słowacja, do niedawna prymus wśród wschodnioeuropejskich prymusów który załapał się na euro rok temu, przyspieszała przez cały rok 2009 jak rakieta. Pisze o tym na swoim blogu Zbigniew Kuźmiuk. PKB spadł o ponad 5% wobec wzrostu o 10% w 2007 i o 9% w 2008. Bezrobocie z 9.5% w 2008 skoczyło do 13%, deficyt budżetowy jest 8X większy niż przed rokiem. Kosmiczną prędkość osiągnął eksport który przyspieszył o minus 25% oraz turystyka która przyspieszyła o blisko minus 30%. Właśnie minął rok od wejścia Słowacji do strefy euro. O ile rok temu w momencie wprowadzania tej waluty była powszechna euforia to teraz po roku jej obowiązywania radości na Słowacji nie widać. Także w mediach w Polsce, w których rok temu było pełno informacji o tym jak to Słowacja przyjmując nową walutę prawie „chwyciła Pana Boga za nogi” teraz nie ma już wcale poważnych analitycznych materiałów pokazujących konsekwencje przyjęcia euro. Więcej w źródłach.

Źródła ( niezalezna.pl oraz dwagrosze.blogspot.com )

Opublikowane jako: Gospodarka , Nauka , Ziemia
Tagi: , , , , , , | admin | styczeń 14, 2010 Komentarze (0)

Ugruntowaną przez tysiąclecia dobrą opinię mleka wykorzystują wielkie koncerny produkujące wyroby mleczarskie na dużą skalę. Mleko do produkcji zbierane jest z dużego terytorium wielkości powiatu, a nawet kilku powiatów. Nie pochodzi ono, jak mleko wiejskie, z jednej, tylko dziesiątek, a może nawet setek obór. Fabryki mleka, zwane nie wiedzieć czemu krowami, nie pasą się na łące, nawet nie wychodzą na dwór, bo nie potrafią chodzić. Całe życie stoją uwiązane u żłobu i jedzą specjalne pasze oparte na rozmaitych mączkach i preparatach poprawiających ich i tak już nienaturalnie wysoką dojność z nienaturalnie dużych wymion. Przy tak dużej ilości zwierząt hodowcy nie mogą sobie pozwolić, by któreś z nich zachorowało, więc profilaktycznie do pasz dodają antybiotyki, których spora część przedostaje się do mleka.

Więcej na bioslone.pl

Dobrym testem czy mleko chociaż stało obok prawdziwego, może by badanie śladu po kropki takiego mleka na ściance szklanki. Jeśli nie zostawia śladu.. to bardzo kiepskie mleko.

Opublikowane jako: Gospodarka , Natura
Tagi: , , , , , | admin | styczeń 12, 2010 Komentarze (0)

Andrzej mieszka w samym sercu Podkarpacia, w krainie drewnianych cerkiewek ukrytych pośród zielonych wzniesień Pogórza Dynowskiego. Na wzgórzach za jego domem żółcą się buki i graby. Gdyby iść prosto w las za domem, przez góry przed siebie, trafi się wcześniej czy później na którąś z tych drewnianych cerkiewek prawosławnych lub unickich, maleńkich, zagubionych pośród gąszczu drzew, czasem zapomnianych i szarych, czasem odnowionych, bo kilka trafiło nawet na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Ale turystów niewielu dociera na północ od Sanoka, niewielu ogląda cerkwie w Uluczu czy Monastercu, Pogórze jest świeże i ciągle nieodkryte, choć coraz mniej tu domów takich jak ten Andrzejowy. Drewnianych. Takich, co to wiatr potrafi na nich zagrać. Andrzej ma duszę pielgrzyma. I ten rodzaj spokoju, który daje mu pewność, że jest na właściwej drodze. I ogień, który potrafi uwolnić muzykę. Potrafi zrobić gołymi rękoma niezwykłe rzeczy. Wyzwolić moc w gitarowych strunach. Albo odnaleźć w zakamarkach ludzkiego ciała meridiany. Rozplatać ich kanały tak, by zabłąkana energia mogła odnaleźć swoją naturalną drogę. Umie ją wygładzić. Sprawić, żeby przestała bulgotać, żeby była gładka jak woda, kiedy nie ma wiatru. Kiedy energia osiąga stan równowagi, człowiek znowu może być zdrowy. Ta sztuka nazywa się shiatsu.

Więcej (źródło) wrozka.com.pl

Opublikowane jako: Ziemia
Tagi: , | admin | styczeń 9, 2010 Komentarze (0)

Co mówi amerykański weteran “wojny” w Iraku? Przemówienie z polskimi napisami. Jeśli zainteresuje Was jego prywatna opinia i odczucia jakie zdobył podczas walki o “dobro ludzkości” w Iraku, zapraszam do regularnego czytania Pracowni - http://pracownia4.wordpress.com/.  Parę zdań z ostatnich wiadomości, które można znaleźć na wspomnianej stronie: “Czy wam się to podoba, czy nie, żyjemy w epoce „Jednego Świata”. Jest to epoka globalnych firm, globalnej komunikacji i transportu, globalnych dostaw żywności i globalnego finansowania, i… wiszącego już w powietrzu… globalnego systemu politycznego. W tym sensie nie istnieje nic takiego jak rynek krajowy czy jakikolwiek rynek odizolowany od globalnej sieci. Czas spojrzeć prawdzie w oczy – nie istnieje już prawdziwa suwerenność narodów. Żyjemy w świecie wielkiego biznesu, wielkich prawników, wielkich bankierów i jeszcze większych potentatów finansowych, oraz wielkich polityków. To świat „Tajnej Grupy” i jej Panów. Wbrew powszechnym mitom, jesteśmy najbardziej zależnym społeczeństwem, jakie kiedykolwiek żyło, a szansy na utrzymanie się infrastruktury tego społeczeństwa nie da się przewidzieć. Ta infrastruktura rozpada się. W takim świecie „Tajna Grupa” jest dominującą siłą. Jest ostrzem włóczni i nie jest ani wojskiem, ani policją. Działa w ukryciu i ma ich – wojska i policji – najlepsze (albo najgorsze) cechy. Wykonuje swoją pracę bez względu na to, czy ma polityczne wsparcie i kierownictwo, czy też nie. Jest niezależna. ”


Opublikowane jako: Filmy
Tagi: , , , , , | admin | styczeń 1, 2010 Komentarze (0)

Gdzie? U naszych sąsiadów. Za wyborcza.pl - “Z raportu Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Uzależnień od Narkotyków wynika, że prawie co trzeci młody Czech przyznaje się do palenia marihuany. Rocznie Czesi wypalają 11,5 t marihuany i zażywają 1,2 mln tabletek ekstazy. Od dawna pojawiały się tu głosy, że skoro tyle osób pali marihuanę, to należy tę sytuację zmienić i marihuanę oraz inne narkotyki po prostu zdekryminalizować. Te argumenty przeważyły i czeskie ministerstwo sprawiedliwości przygotowało “limity bezkarności” określające, jaką ilość narkotyków można posiadać, nie narażając się na odpowiedzialność karną. Ta ilość to: do 1,5 g heroiny, 1 g kokainy, 2 g metaamfetaminy, do 15 g marihuany, do czterech tabletek ekstazy i do pięciu tabletek LSD. I to nie koniec zmian. Czesi będą mogli w domach uprawiać do pięciu krzaczków konopi indyjskich i do 40 grzybów halucynogennych. Rzeczniczka resortu sprawiedliwości Daniela Kovarova mówi, że efekty liberalizacji będzie widać po jakimś czasie.” Więcej na gazeta wyborcza.

Czy to źle czy dobrze?

Zapraszam do przeczytania pełnego artykułu, którego pierwsze zdania wyglądają tak: “Konopie są od dawna powszechnie używane w celach religijnych w Azji i Afryce, szczególnie przez Hindusów i Arabów. Dzisiaj uważane są za świętą roślinę także przez wielu religijnych ludzi w Ameryce Płd i praktycznie na całym świecie. Szczególnie cenione są wśród wyznawców niektórych gałęzi islamu, hinduizmu, buddyzmu i chrześcijaństwa. Stanowią święty sakrament komunii w pewnych tradycjach hinduizmu, buddyzmu oraz w etiopskim Ortodoksyjnym Kościele Chrześcijańskim (Etiopia jest najstarszym chrześcijańskim państwem na świecie). Najbardziej znany członek tego kościoła to światowej sławy muzyk Bob Marley. Konopie indyjskie są oczywiście poważane zwłaszcza w Indiach, szczególnie wśród wyznawców boga Sziwy. Angielska Komisja d/s Konopi w Indiach stwierdziła w specjalnym raporcie (1884 r.): „Konopie są „dawczyniami  radości”, „drogowskazem do nieba”, „niebiańskim przewodnikiem”, „niebem biedaka”, „pocieszycielką  strapionych”. (…) Żaden człowiek nie jest tak dobry jak religijny użytkownik konopi. Zakaz lub poważne ograniczenie dostępu do tak łaskawego ziela spowodowałoby wielkie cierpienie i niezadowolenie, zaś wśród dużych grup uwielbianych ascetów, głęboki gniew. Zakaz odebrałby ludziom pocieszenie w strapieniu, lekarstwo w chorobie, strażnika, którego łaskawa protekcja chroni ich przed wpływami zła. (…) Hinduscy jogini biorą głębokie hausty, aby skoncentrować myśli na Wieczności.” Dla Hindusa ich duch jest duchem wolności i wiedzy, Budda jest często przedstawiany z ich liściem. Na liść konopi, podobnie jak na Biblię, składane są przysięgi. Studiujący święte pisma dostają wcześniej do picia konopny bhang, aby osiągnąć odpowiedni stan umysłu. Dzięki używaniu konopi członkowie niższych kast (nawet tzw. nietykalnych - pariasów) mogą posunąć się wyżej w hierarchii społecznej. Jednocześnie używanie alkoholu w tradycyjnych społecznościach grozi upadkiem: człowiek staje się izolowany i samotny.Babilońsko-asyryjskie święte teksty nazywają konopie „drzewem życia”, bóg Marduk walczy z demonami chaosu dzierżąc w dłoni ziele niszczące wszelkie trucizny. Konopie miały bronić przed szatanem, np. w austriackich legendach często pojawia się młoda kobieta uciekająca przed diabłem w pole konopi. Były znane wśród Zoroastrian, starożytnych Hebrajczyków i innych ludów Bliskiego Wschodu. Konopie znane też są w japońskim szintoizmie czy chińskim taoizmie. Wiele afrykańskich religii opiera się na kulcie konopi. Przestępców zmusza się do konsumpcji potężnych ilości dagga – ponoć taka konopna kuracja skutkuje i niewielu jest recydywistów. Pigmeje twierdzą, że znają konopie od „początku czasu” i dzięki nim stali się bardziej rolniczym, a mniej myśliwskim narodem. Starożytne ludy wierzyły, że roślina ta jest posłańcem, aniołem, sakramentem i komunią świętą, manifestacją Boskiej mocy. Prawie wszystkie wielkie starożytne światowe religie i kultury korzystały z konopi: Egipcjanie, Asyryjczycy, ludy Afryki, Europy i Azji.” Całość na spliff.com.pl

Opublikowane jako: Gospodarka , Natura , Ziemia
Tagi: , , , , , , , , , | admin | Komentarze (0)

marco volcano - deep essential #03 2010-01-01 by marcovolcano
Powered by WordPress | Design by Roy Tanck