Zapraszam na cztero minutową wypowiedź Alan’a Keyes’a - amerykańskiego aktywisty, polityka i dyplomaty. Jest to były członek Partii Republikańskiej, od 2008 roku bezpartyjny. Z wykształcenia filozof. Za prezydentury Reagana był doradca sekretarza stanu ds. organizacji międzynardowych. W 1996, 2000 i 2008 ubiegał się bez skutku o prezydencką nominację Republikanów.


Opublikowane jako: Filmy , Gospodarka
Tagi: , , | admin | luty 27, 2009 Komentarze (0)

Wesoło informuje, że na blogu została dodana nowa kategoria, która wśród reszty obecnej może trochę odstawać z treścią. Będę w niej zamieszczać teksty a głównie krótkie historie w celu poprawy samopoczucia.  Jeśli od dzisiaj, będziesz miał/a kiepski nastrój, zaglądnij - być może coś Cię delikatnie rozweseli.

Kiedy mialem 14 lat mialem nadzieje, ze kiedys bede mial dziewczyne.

Kiedy mialem 16, mialem dziewczyne, ale byla beznamietna. Wiec
zdecydowalem, ze potrzebuje dziewczyny z uczuciami.

Jak mialem 18 lat spotykalem sie z dziewczyna, która była bardzo
namietna. Jednak byla zbyt uczuciowa, o wszystko plakala, latwo sie
denerwowala. Ciagle grozila samobojstwem. Postanowilem, ze musze
znalezc jakas “stabilna” dziewczyne.

Jak doszlo do 25 znalazlem dziewczyne stateczna, ale bylo to
strasznie nudne, wszystko mozna bylo przewidziec, nie cieszyla sie z
zycia. I zycie stalo sie przygnebiajace. Trzeba bylo znalezc
dziewczyne, z ktora mozna byloby przezyc cos podniecajacego.

W wieku 28 lat znalazlem ekscytujaca dziewczyne, ale nie moglem za
nia nadazyc. Wciaz sie spieszyla, nigdzie nie zagrzala miejsca.
Ciagle z kims flirtowala. Z poczatku bylo zabawnie i ciekawie. Ale
byl to zwiazek bez przyszlosci. Wiec postanowilem znalezc dziewczyne
z ambicjami.

Kiedy juz mialem 31 lat spotkalem madra, ambitna dziewczyne stojaca
twardo na ziemi i sie z nia ozenilem. Ale niestety byla tak ambitna,
ze sie ze mna rozwiodla i zabrala wszystko, co mialem.

Teraz mam 40 lat i szukam dziewczyny z duzymi cyckami!

Opublikowane jako: Samopoczucie
Tagi: , | admin | Komentarze (0)

Tasiemiec nieuzbrojony (Taenia saginata) - pasożyt człowieka i bydła z rodzaju tasiemców. Tasiemiec składa się z główki (którą pasożyt przytwierdza się do ściany jelita), szyjki i reszty ciała złożonej z 2000 członów, ma taśmowate ciało podzielone na segmenty i osiąga długość nawet do 15 metrów.  Rozmnaża się wyłącznie u człowieka żywiciel ostateczny. Jest to najczęściej spotykany tasiemiec w Polsce. Wypełnione jajami człony tasiemca nieuzbrojonego są wydalane wraz z kałem z organizmu żywiciela ostatecznego (człowieka). Jaja są zjadane przez żywiciela pośredniego (bydło rogate: byk, krowa, cielę). Wągry przedostają się do żywiciela ostatecznego, kiedy ten np. zje surową albo półsurową zarażoną wołowinę. Od momentu zakażenia się tym tasiemcem zaczyna się szybki jego wzrost. Dziennie przybywa mu od 7 do 12 cm, a w ciągu 3 - 4 miesięcy staje się dojrzałym płciowo pasożytem długości dochodzącej nawet do 15 metrów i od tego momentu zaczynają się odrywać płaskie człony tasiemca wypełnione jajeczkami wydalane wraz z kalem, dostają się do wody, gleby, przywierają do trawy a następnie zostają zjedzone przez zwierzęta.

“Bez względu na długość listy objawów danego pacjenta - od chronicznego zmęczenia poczynając, na bezpłodności i zaburzeniach psychicznych kończąc - jestem pewna, że istnieją tylko dwie przyczyny chorób: obecność pasożytów i/lub skażeń.” dr H. Clark


Uzupełnienie o dodatkowe informacje:

Uwaga na pasożyty! (nauka.wp.pl)

Kuracja życia metodą Dr. Clark (igya.pl)

Pasożyty przyczyną chorób (eioba.pl)

Opublikowane jako: Natura
Tagi: , | admin | luty 25, 2009 Komentarze (0)

Mocny tekst z Dużego Formatu, “Pytam ekspedientkę w rybnym: skąd ta panga? Ona, że z Koszalina. - Jak to z Koszalina, jak w Koszalinie pangi nie żyją? - To z Bałtyku. Nie wie, że ta panga pochodzi z Wietnamu, z hodowli w delcie Mekongu. A delta Mekongu jest ściekiem. Rozmowa z Markiem Szczygielskim, kujawsko-pomorskim inspektorem jakości towarów rolno-spożywczych, który śledzi masło, chleb i chodzące mięso. - Pasztet z bażanta. W składzie jest: mięso wieprzowe, mięso z bażanta nie mniej niż 15 proc., wątróbki wieprzowe, mleko, jaja, sól. Ewidentnie wieprzowy pasztet z dodatkiem mięsa bażanta. Przegięcie. Albo znaleźliśmy raz pasztet z zająca, w słoiku. Zająca była śladowa ilość, więc zakwestionowaliśmy nazwę. Ale producent pokonał nas inwencją, bo poszukał technologa żywności o nazwisku Zając, który stwierdził, że opracował recepturę, nie wstydzi jej się, więc chce nazwać pasztet swoim nazwiskiem. I dalej produkowano pasztet Zająca, dużą literą.Udało nam się za to przekonać producenta parówek z 6-procentowym dodatkiem mięsa cielęcego, żeby zmienił nazwę. Zgodził się po długiej dyskusji, produkuje teraz parówki z cielęciną i równie dobrze mu się sprzedają. To dobre parówki.” Więcej na Wyborcza.pl

Opublikowane jako: Gospodarka
Tagi: , | admin | luty 18, 2009 Komentarze (0)

Marihuana to niebezpieczny, uzależniający narkotyk, który niszczy zdrowie i otwiera drogę ku silniejszym substancjom. Jedno zdanie i ani słowa prawdy? Pomimo, że ludzie zażywają ją od co najmniej pięciu tysięcy lat i aż do połowy lat 20. ubiegłego wieku marihuana nie uważana za używkę szczególnie grożną dla zdrowia, to 10 lutego 1925 roku w Genewie podpisano Międzynarodową Konwencję Opiumową – pierwszy światowy akt prawny ograniczający użycie rośliny zwanej wtedy indyjskim zielem. Zbiegł się on z amerykańską prohibicją alkoholową i to właśnie w Stanach nagonka na marihuanę przybrała najbardziej karykaturalny kształt. Rząd publikował broszury i plakaty ostrzegające przed “zielem korzeniami sięgającym piekła” i straszące morderstwami, orgiami i szaleństwem, do których prowadzi zażywanie marihuany. Prohibicję alkoholową uznano za porażkę i odwołano już w 1933 roku. Zakaz używania (a także produkowania i sprzedawania) marihuany ma się dobrze do dziś, a w niektórych krajach przybiera formy z pogranicza groteski i horroru. Na straży dobra publicznego stoją ludzie powołujący się na szkodliwość społeczną i zdrowotną diabelskiego ziela.

Czytaj dalej źródło Przekrój.pl

Marihuana: Skończmy tę głupią wojnę

Według danych ONZ na całym świecie trawką zaciąga się regularnie 160 milionów ludzi. Czy warto ich ścigać? Coraz więcej lekarzy, prawników i polityków, a także kolejne badania naukowe i analizy statystyczne przekonują, że nie! Dwie maturzystki palące skręta na ławce w parku zatrzymuje policyjny patrol. Rewizja osobista, przewiezienie suką na komisariat, przesłuchanie, potem przeszukanie mieszkań przy zszokowanych rodzicach. Zatrzymanie pamiętników jako dowodów w sprawie. Proces sądowy, wyrok więzienia w zawieszeniu, wyznaczenie kuratora. W przypadku jednej z dziewczyn załamanie nerwowe, oblana matura, depresja. To historia z życia wzięta. Takie zdarzają się w Polsce na co dzień. Gdy czytacie ten tekst, jest bardzo prawdopodobne, że policjanci w poszukiwaniu trawki wywracają gdzieś do góry nogami pokój w akademiku, jakiś prokurator przesłuchuje zakochaną parę nastolatków przyłapanych ze skrętem na plaży, w jakimś sądzie przewodniczący składu wydaje wyrok za pół grama marihuany w szufladzie właściciela prywatnej firmy, kochającego męża i ojca trójki dzieci.

Czytaj dalej źródło Przekrój.pl

Balicki o dopalaczach: Prohibicja się nie sprawdza

Będzie zakaz handlu dopalaczami - zdecydował wczoraj Sejm. Posłowie przyjęli nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. “Za” głosowało 404 posłów, jednak 5 było przeciw jej przyjęciu. Wśród nich znalazł się m.in. były minister zdrowia Marek Balicki. - Prohibicja się nie sprawdza - mówi portalowi Gazeta.pl Balicki. Podkreśla, że trzeba znieść kary za posiadanie niewielkich ilości narkotyków.

Czytaj dalej źródło Gazeta.pl

Opublikowane jako: Gospodarka
Tagi: , , , , , | admin | luty 17, 2009 Komentarze (0)

Ogłoszony wczoraj w Rio de Janeiro raport Latynoamerykańskiej Komisji ds. Narkotyków i Demokracji to owoc roku pracy najlepszych ekspertów ds. narkotyków i przestępczości zorganizowanej z Ameryki Łacińskiej. Podpisali go i ogłosili byli prezydenci: Brazylii Fernando H. Cardoso, Meksyku Ernesto Zedillo i Kolumbii Cesar Gaviria, oraz pisarze i intelektualiści: Peruwiańczyk Mario Vargas Llosa, Brazylijczyk Paulo Coelho, Meksykanin Enrique Krauze czy Argentyńczyk Tomas Eloy Martinez.

Autorzy raportu uważają, że dotychczasowa wieloletnia walka z narkotykami na świecie, a zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej, skąd pochodzi niemal cała produkowana na świecie kokaina oraz rosnące ilości heroiny i marihuany, mimo ogromnych nakładów finansowych niewiele dała. “Sytuacja pogarsza się z każdym dniem, koszty ludzkie i społeczne są coraz poważniejsze, co każe zmienić strategię wojny przeciw narkotykom” - podkreślają autorzy raportu.

Ich zdaniem trzeba złamać tabu oraz przesądy w sprawie narkotyków i rozpocząć światową debatę na temat tego, jak należy z nimi walczyć. Domagają się m.in. legalizacji marihuany do użytku osobistego (bo dotychczasowa polityka oparta na całkowitym zakazie posiadania narkotyków nie wypaliła), traktowania narkomanów jak pacjentów, a nie przestępców, oraz wszczęcia wielkiej kampanii pedagogicznej i informacyjnej na temat skutków uzależnień od narkotyków. Chcą też ścigania przede wszystkich gangów i karteli narkotykowych, a nie chłopów uprawiających rośliny, z których narkotyki są produkowane.

Fernando Cardoso tłumaczył wczoraj, że legalizacja tzw. twardych narkotyków byłaby dzisiaj “niemożliwa” i “nieskuteczna”, dlatego trzeba zacząć od marihuany. Autorzy raportu podkreślają też, że walka nie może ograniczać się do tępienia narkotyków w krajach, gdzie są produkowane, lecz również tam, gdzie są spożywane, czyli głównie w USA i Europie.

Raport oparty jest na doświadczeniach krajów takich jak Kolumbia czy Meksyk, gdzie potężne gangi narkotykowe nie tylko zarabiają krocie na szmuglu narkotyków, głównie do USA, ale sieją powszechny terror oraz korumpują polityków, policjantów, sędziów i dziennikarzy.

Od 2000 r. rządy Stanów Zjednoczonych i Kolumbii wydały na walkę z kokainą prawie 11 mld dol. w ramach planu “Kolumbia”. Pieniądze poszły głównie na część militarną - tępienie upraw koki w dżungli i niedostępnych górach poprzez naloty na plantacje, które usiłowano niszczyć z powietrza chemicznie. W rezultacie oficjalnie ograniczono obszar upraw o blisko połowę, ale kolumbijska produkcja kokainy oraz jej szmugiel do USA wcale nie spadły. Plantacje zostały przeniesione w jeszcze bardziej niedostępne rejony, a krzewy koki są teraz o wiele wydajniejsze niż wcześniej - rodzą dojrzałe liście nie dwa, lecz trzy razu do roku.

W dodatku uprawy koki przeniosły się do sąsiednich krajów, jak Boliwia czy Peru, których amerykański plan “Kolumbia” nie obejmuje. Raport zwraca uwagę, że upraw koki nie da się wykorzenić, dopóki biednym chłopom, którzy na nich zarabiają, nie stworzy się innych źródeł utrzymania.

Źródło: Gazeta Wyborcza / Hyperreal.info

Opublikowane jako: Gospodarka
Tagi: , | admin | Komentarze (0)

marco volcano - deep essential #03 2010-01-01 by marcovolcano
Powered by WordPress | Design by Roy Tanck