Chcesz dowiedzieć się jak zbudowany jest otaczający nas świat i dlaczego nasze myśli powodują zmiany w materialnej rzeczywistości? Coraz więcej ludzi widzi i wie, że nasz materialny świat to tylko ułamek większej całości. Większej i jak się okazuje o wiele ważniejszej, gdyż to dzięki niej możemy wpływać na swoje doświadczenia życiowe. Dzięki odkryciu, że cały świat “zanurzony” jest w polu energii (świadomości) można łatwiej zrozumieć w jaki sposób kierować swoje myśli i emocje tak, aby działały na naszą korzyść, tak aby pomagały nam w osiąganiu wytyczonych celów i wyśnionych marzeń.

Wraz ze zbliżaniem się do roku 2012 będziemy doświadczać coraz wyraźniej, że to co myślimy i czujemy wpływa na otaczający nas świat. Zgodnie z proroctwem Majów w roku 2012 zbliżymy się do granicy, po przekroczeniu której staniemy się świadomi naszych nowych zdolności i będziemy potrafili pełniej wykorzystywać ten ogromny dar.


Rozwój świadomości według Majów i rok 2012

Opublikowane jako: Filmy
Tagi: | admin | sierpień 28, 2008 Komentarze (0)

Jak kulty trzymają przy sobie swoich wyznawców? Dlaczego żołnierze są bezwzględnie lojalni? Czemu zakonnicy jezuiccy podporządkowują się przełożonym przez całe życie? Oto film, który pokazuje w jaki sposób indoktrynuje się ludzi i manipuluje się nimi w różnych instytucjach, których metody okazują się być zaskakująco podobne. Ich rekruci są izolowani, następnie na różne sposoby doprowadzani do zmęczenia i dezorientacji, lub odmiennych stanów świadomości. Zdezorientowani i zastraszeni z łatwością poddają się sugestiom liderów - czy to guru, przeorowi, dowódcy czy terapeucie. Film pokazuje, jak potęgą sugestii manipuluje się ludzkimi poglądami i zachowaniem. Przypomina o tym, że każdy narażony jest na psychomanipulację, a jej efekt zależy jedynie od umiejętnie dobranej i zastosowanej techniki. W filmie zabrakło jednak wzmianki o najpowszechniej stosowanej formie manipulowania ludzkim światopoglądem: współczesnej szkole i systemie edukacji.


Opublikowane jako: Filmy
Tagi: , , | admin | Komentarze (0)

Wstrząsający film o największym potworze korporacyjnym, który stanowi śmiertelne zagrożenie nie tyko dla gatunku ludzkiego, ale dla wszelkiego życia na naszej planecie. Dokument jest podsumowaniem kilkuletniego dziennikarskiego śledztwa znanej francuskiej dziennikarki. W filmie znajdziemy m.in. informacje o historii potwora: od Polistyrenów, PCB, broni chemicznej: słynnego defoliantu “Agent Orange” i dioksyn, po wspaniałe wynalazki przemysłu żywnościowego jak DDT, Aspartam, czy krowi hormon wzrostu. Obecnie firma jest największym producentem nasion roślin transgenicznych (GMO) - czyli trujących mutantów, które według “niezależnych” badań są rzekomo jadalne i zdrowe. Korporacja słynie z gigantycznych przekrętów, kłamstw i korupcji najwyższych szczebli władzy oraz bezwzględnego egzekwowania kupionych przez siebie przepisów prawnych, do rujnowania życia zwykłych, drobnych farmerów. Pracuje też nad totalną destrukcją bio-różnorodności światowych upraw - w imię zysku i totalitarnej kontroli wszystkich ludzi. Firma owa jest dziś największym producentem broni biologicznej używanej przeciwko całej ludzkości. W niniejszym filmie padają nazwiska takie jak Donald Rumsfeld, czy George Bush senior - którzy z tym szkaradnym przedsiębiorstwem są silnie powiązani.


Opublikowane jako: Filmy
Tagi: , , | admin | Komentarze (0)

Lekarstwo na raka zostało wynalezione w 1928 roku! Oto film o terapii, którą nazwać można Świętym Graalem leczenia nowotworów. Ale nie tylko. Terapia ta, z powodzeniem leczy 57 innych schorzeń, z których wiele uznano za “nieuleczalne”. Rak, choroby serca, nadciśnienie, cukrzyca, migreny, reumatyczne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, depresje, uzależnienie od narkotyków, gruźlica, zespół przewlekłego zmęczenia, czy osteoporoza to tylko niektóre z nich. Na czym polega terapia? Konwencjonalna zachodnia medycyna “leczy” wszystko środkami chemicznymi, które często nie powodują poprawy, a zwykle jedynie zatruwają dodatkowo organizm. Musi się on wtedy oprócz walki z chorobą zmagać z usuwaniem trujących chemikaliów. W przeciwieństwie do standardowej medycyny, terapia Gersona zapewnia ciału odpowiednie warunki, w których ma ono okazję wyleczyć się samo. Dostarcza się mu potężną dawkę naturalnych substancji odżywczych w postaci świeżych soków, a z drugiej (dosłownie :-)) strony oczyszcza się organizm ze wszelkich toksyn robiąc lewatywy z organicznej kawy. Oglądając film, niechybnie dochodzimy do wniosku, iż standardowa medycyna i stojące za nią potężne multimiliardowe koncerny farmaceutyczne nie są zainteresowane terapiami, które faktycznie działają, a co gorsza zaangażowane są czynnie w ich zwalczanie. Liczą się bowiem zyski, a na te przy terapii Gersona trudno liczyć, gdyż każdy w zaciszu domowym może leczyć się sam używając powszechnie dostępnych warzyw, owoców i kawy. Dr Gerson do lat 50′ XX wieku wyleczył wiele tysięcy osób, a wyniki swoich badań przedstawił przed rządową komisją Stanów Zjednoczonych. Sprawę wyciszono. Dr Gerson zdążył opublikować wyniki swoich badań przed śmiercią. Jak łatwo się domyślić, został zamordowany.


Opublikowane jako: Filmy
Tagi: , , | admin | Komentarze (0)

Polecam ciekawy tekst z przekroju.

W kadzi bulgotała gęsta, szarobrązowa maź. Niezbyt fotogeniczna, to prawda, ale to dla niej tu dotarłem, do warszawskiej piekarni Grzybki. Czegoś takiego raczej nie spotka się w żadnym z supermarketów. – To nasz zakwas – wyjaśnił Tomasz Szymczak, technolog z piekarni. W jego głosie słychać było dumę. I słusznie. – Chleb z definicji to jest pieczywo z mąki żytniej ukwaszonej – tłumaczy piekarz. – Można dodawać do niego mąkę pszenną, nawet w dużych ilościach. Ale pieczywo wykonane w stu procentach z mąki pszennej albo z mąki żytniej nieukwaszonej, wyłącznie na drożdżach lub innych wynalazkach, nie jest chlebem! Tymczasem takie właśnie pieczywo kupuje większość z nas w supermarketach. Profesor Magdalena Włodarczyk-Kierczyńska, mikrobiolog z Politechniki Łódzkiej, aż krzywi się, gdy nazywa się je chlebem. – Czy sok z winogron wymieszany ze spirytusem to wino? Tak samo chleb z supermarketu wcale nie jest chlebem – mówi „Przekrojowi”. – Oni tam biorą gotową mrożoną masę, dodają drożdży, by ciasto urosło, i pieką. To ładnie pachnie, ładnie wygląda. Ale na drugi dzień kruszy się, psuje, szybko pleśnieje i jest niezdrowe. Tak naprawdę to jedno wielkie oszustwo!

Więcej kliknij tutaj

Opublikowane jako: Gospodarka
Tagi: | admin | sierpień 21, 2008 Komentarze (0)

Tybetańska dżungla - miejscowość Lhasie - Chińczycy odkryli sanskryckie manuskrypty, w których znajdują się instrukcje budowy statków międzygwiazdowych o napędzie antygrawitacyjnym, a Ramajana zawiera m.in. szczegółowy opis podróży na Księżyc w wimanie i walki, do jakiej tam doszło z pojazdem powietrznym Aświnów (Atlantydów).

Starożytne pisma Indii obfitują w opisy latających pojazdów, tzw. wiman. Czy te opisy są tylko fantastycznymi legendami? Wiele wskazuje, że tak nie jest i że dawne cywilizacje dysponowały technikami nawet przewyższającymi współczene wspaniałe osiągnięcia. Wydaje się też, że nasi ufolodzy powinni zwrócić większą uwagę na możliwość, iż przynajmniej niektóre z współcześnie obserwowanych NOL-i mogą pochodzić nie tyle od obcych cywilizacji, co od naszych dalekich przodków.

Jeśli latające maszyny przeszłości były rzeczywistością, to wypada ze smutkiem stwierdzić, że niestety, jak działo się z większością wynalazków na przestrzeni wieków, także wimany użyto ostatecznie do celów militarnych.

Najbardziej bodaj znanym latającym pojazdem opiewanym w hinduskich mitach jest Puszpaka, napowietrzny rydwan boga dostatku Kubery, który dostał się w ręce niegodziwego Rawany. W nim to Rawana uprowadził małżonkę awatara (zstąpienia Boga) Ramy, przez co doprowadził do katastrofy całe swoje demoniczne plemię rakszasów z Lanki. Losy Ramy i zagłada rakszasów stanowią przewodni nurt słynnego eposu Ramajana, gdzie wimana została przedstawiona jako latający cylinder o dwóch pokładach z iluminatorami i kopułą. Poruszała się z prędkością wiatru wydając melodyjny odgłos. Oto fragment z tej epopeji: Pojazd Puszpaka, przypominający Słońce i należący do mojego brata, został sprowadzony przez potężnego Rawanę; ten doskonały powietrzny pojazd mogący wszędzie polecieć na życzenie … ten pojazd podobny do jasnej chmury na niebie … I wtedy król [Rama do niego] wsiadł, a doskonały pojazd na polecenie Raghiry wzniósł się wysoko w niebo.

Z kolei w Mahawira of Bhawabhuti, tekście dżainistów z ósmego wieku opartym o starsze materiały źródłowe, czytamy: Napowietrzny rydwan Puszpaka wiezie wielu ludzi do stołecznej Ajodhji. Niebo jest pełne zdumiewających latających maszyn, ciemnych jak noc, lecz odróżniających się światłami o żółtawym blasku.

Wizerunki znalezione na belce stropowej w świątyni Nowego Królestwa (New Kingdom Temple) sprzed 3000 lat w Abydos, kilkaset mil na południe od Kairu. Widać na nich pojazdy przypominające współczesne latające maszyny.

Inny wielki epos starohinduski Mahabharata podaje, że asura imieniem Maja posiadał wimanę mierzącą w obwodzie 12 łokci i wyposażoną w cztery mocne koła. W innym miejscu przedstawia ona Krisznę (następnego awatara po Ramie) goniącego po niebie swego wroga Salwę. Gdy wimana Salwy, Saubha, staje się niewidzialna, Kriszna natychmiast wysyła specjalny pocisk, który dosięga celu lecąc według głosu.

Starożytne teksty dotyczące wiman są podobno tak liczne, że możnaby zapełnić kilka tomów samymi opisami tych pojazdów. Co do autentyczności tych pism nie ma wątpliwości. Niestety, większość z nich nie została nawet przetłumaczona na angielski ze starego sanskrytu.

Niedawno w tybetańskiej Lhasie Chińczycy odkryli pewne dokumenty sanskryckie, w których naukowcy natknęli się na instrukcje budowy statków międzygwiazdowych (!) o napędzie antygrawitacyjnym. Ten napęd jest oparty o system analogiczny do laghimy, nieznanej mocy ego istniejącej w psychice człowieka, na ,,sile odśrodkowej zdolnej do pokonania wszelkiego ciążenia grawitacyjnego”. Według hinduskich joginów ta właśnie laghima umożliwia ludziom lewitację.Jeśli wierzyć dokumentom, o jakich mowa, starożytni Hindusi mogliby wysyłać zastępy ludzi na dowolne planety. W tychże manuskryptach wyjawiono także m.in. tajemnice czapki niewidki i tego, jak stać się ciężkim jak góra ołowiu. Nie napisano tam wprost o zrealizowanych podróżach na inne planety, ale jest mowa o planowanej wyprawie na Księżyc. Ramajana natomiast daje szczegółowy opis podróży na Księżyc w wimanie i walki, jaka się tam odbyła ze statkiem powietrznym Aświnów (Atlantydów).

Istnieją całe podręczniki o rozmaitych typach wiman. Oto niektóre tylko tematy omawiane w starożytnych manuskryptach Indii:

  •  Tajniki budowy pojazdów powietrznych odpornych na przełamanie, na cięcie, na spalenie i których nie można   zniszczyć.
  •  Tajniki wprawiania samolotów w bezruch.
  •  Tajniki czynienia samolotów niewidzialnymi.
  •  Tajniki podsłuchu rozmów i innych dźwięków w samolotach nieprzyjaciela.
  •  Tajniki określania kierunku przylotu samolotów nieprzyjaciela.
  •  Tajniki doprowadzania załogi nieprzyjacielskich samolotów do stanu nieprzytomności.
  •  Tajniki niszczenia samolotów nieprzyjaciela.

O konstruowaniu wimany w sanskryckim tekście Samarangana SutradharaKorpus wimany musi być mocny i wytrzymały, niczym wielki ptak z lekkiego materiału. Wewnątrz należy umieścić silnik rtęciowy z żelaznym aparatem grzewczym pod spodem. Dzięki mocy uśpionej w rtęci, która wprawia napędowy wir powietrza w ruch, siedzący wewnątrz człowiek może przelatywać niebem wielkie odległości. Ruchy wimany są tego rodzaju, że może ona wznosić się pionowo i pionowo opadać, a pochylona może poruszać się do przodu i do tyłu. Dzięku tym maszynom ludzie mogą latać w powietrzu, a istoty niebiańskie mogą przybywać na ziemię. W 230 strofach tego traktatu omówiono konstukcje wiman, startowanie, lot na tysiące kilometrów, zwykłe i awaryjne lądowanie a nawet możliwe kolizje z ptakami. Są tam informacje o pilotażu, zalecane środki ostrożności przy długich lotach, ochrona statków przed burzami i piorunami i instrukcje jak przejść na napęd ,,energią słoneczną” z energii typowej (antygrawitacyjnej?).

Śastra Wajmanika (Vymaanika-Shaastra) zawiera osiem rozdziałów ze szkicami opisujących trzy typy samolotów. Wspomina też 31 podstawowych części składowych tych wehikułów oraz 16 materiałów, z których są zbudowane, a mających własności pochłaniania światła i ciepła.

Równie fantastyczne wydają się informacje z chaldejskiej pracy Sifrala, w której znajduje się ponad sto stron technicznych szczegółów budowy latających maszyn. Są tam pojęcia, które tłumaczy się jako: pręt grafitowy, miedziana cewka, krystaliczny wskaźnik, wibrująca sfera itd. Hakata (Prawo Babilończyków) stwierdza zaś: Zaprawdę wielki jest przywilej kierowania latającą maszyną. Wiedza o lataniu należy do najstarszych z naszych dziedzictw. Jest to dar od `tych z góry’. Otrzymaliśmy ją od nich w celu uratowania wielu istnień.

Wydaje się pewne, że starożytni Hindusi latali na swych maszynach po całej Azji, prawdopodobnie też do Atlantydy, a nawet do Ameryki Południowej. Może o tym świadczyć nieodczytane jeszcze pismo znalezione w starożytnym mieście Mohendżo Daro (na terenie obecnego Pakistanu), które bardzo przypomina również jeszcze nie odczytane pismo rongo-rongo z Wyspy Wielkanocnej.

Wprawdzie o Atlantydach nie ma prawie wcale świadectw historycznych, ale w oparciu o przekazy ezoteryczne można wnosić, że był to lud bardziej albo równie zaawansowany technicznie jak Hindusi, ale bardziej wojowniczy. Użyli oni swoich latających pojazdów, zwanych wajliksi, w celu podporządkowania sobie dosłownie całego świata. Według pewnego autora Atlantydzi, w hinduskiej literaturze nazywani Aświnami, rozwinęli swoje wajliksi 20 000 lat temu. Używali mechanicznych silników napędowych o mocy 80 000 koni mechanicznych.

Mahabharatha i inne teksty opisują okropną wojnę, która wybuchła jakieś 10-12 tys. lat temu między imperium Ramy i Atlantydą. Użyto w niej tak destrukcyjnej broni, że trudno było sobie to wyobrazić przed XX wiekiem. Cytat z Mahabharaty: Pojedynczy pocisk niósł całą potęgę Wszechświata. Rozpalona kolumna dymu i płomieni jasna jak tysiąc słońc wzniosła się w pełnej okazałości. Żelazny piorun, gigantyczny posłaniec śmierci, na popiół spalił całą rasę Wrisznich i Andhaków. Ciała były spalone nie do poznania. Wypadały włosy i paznokcie, naczynia pękały bez widocznej przyczyny, ptaki stawały się białe … po kilku godzinach wszystkie artykuły spożywcze stawały się skażone … chroniąc się przed tym ogniem, żołnierze rzucali się do strumieni, by obmyć siebie i swoje wyposażenie. Wygląda to na opis wojny atomowej. Podobnych doniesień jest więcej w literaturze starohinduskiej.

Kiedy w ubiegłym wieku odkopano miasto Mohendżo Daro, archeolodzy znaleźli szkielety leżące na ulicach, niektóre trzymające się za ręce, jakby mieszkańców zaskoczyła jakaś wielka katastrofa. Szkielety te zalicza się do najbardziej radioaktywnych, porównywalnie z tymi z Hiroszimy i Nagasaki. Starożytne miasta, w których kamienie i cegły zostały dosłownie stopione razem, znajdują się także m.in. na terenie Indii, Irlandii, Szkocji, Francji i Turcji. Trudno wytłumaczyć takie stopienie inaczej niż jako skutek wybuchu bomby atomowej. Ponadto na ulicach Mohendżo Daro znaleziono wiele czarnych kawałków szkła, w których później rozpoznano gliniane naczynia stopione pod wpływem wysokiego żaru.

Warto odnotować też historyczną informację o tym, że gdy ponad dwa tysiące lat temu Aleksander Wielki napadł na Indie, w pewnym momencie jego wojska zostały zaatakowane przez ,,latające ogniste tarcze”. Te ,,latające talerze” nie użyły jednak żadnej groźnej broni i Aleksander mógł kontynuować podbój Indii.

Wraz z katastroficznym zatonięciem Atlantydy i zmieceniem imperium Ramy, być może za pomocą broni atomowej, świat pogrążył się w coś w rodzaju epoki kamiennej, a współczesna historia zaczęła się dopiero kilka tysięcy lat po tamtych wydarzeniach. Jednakże, jak się wydaje, nie wszystkie wimany i wajliksi Ramy i Atlantydy przepadły. Były przecież budowane, aby przetrwać tysiące lat, o czym świadczą manuskrypty Lhasy i księgi Dziewięciu nieznanych autorów króla Aśoki.

Wielu autorów sugeruje, że istnieją tajne organizacje, Braterstwa, które posiadają pewną liczbę tych starodawnych latających maszyn w ukryciu na obszarach Tybetu albo gdzie indziej w środkowej Azji, gdzie współcześnie obserwuje się wzmożoną aktywność UFO.

Czytelników szanujących Sathya Sai Babę, uważanego przez wielbicieli za kolejnego awatara po Krisznie, zapewne zainteresuje jego wypowiedź z 1976 r. podczas letniej szkoły w Ooty zdająca się potwierdzać to, cośmy tu napisali o latających maszynach starożytności. Oto jej dosłowne tłumaczenie: Zadajemy sobie pytanie, czy ląd, który dziś nazywamy Lanką, jest tym samym, który istniał w treta judze, w epoce króla Ramy, i którym rządził Rawana? Nie, tak nie jest. W tamtych czasach Lanka znajdowała się setki mil od południowego przylądka Indii — na równiku. Z upływem czasu, w okresie przejścia z treta jugi do kali jugi, ta szczególna wyspa przesunęła się z równika o setki mil w kierunku północy. Oglądając dziś tę wyspę, którą nazywamy Lanką, stwierdzamy, że przesunęła się na północ od równika. Jednak w historii Grecji zapisano, że wyspa, którą nazywamy dziś Lanką, całkowicie zatonęła podczas oceanicznej katastrofy nazywanej Atlantis. Grecy nie byli zwykłymi ludźmi. Byli bardzo zaawansowani w nauce i posiadali głęboką wiedzę w wielu dziedzinach. Opisali fakt, że Lanka pogrążyła się w wodach oceanu i przesunęła się i takie zjawisko akceptowali. W tamtych czasach ludzie ci byli tak zaawansowani, że podróżowali na Księżyc i opracowali kilka typów powietrznego transportu. Opanowali technikę latania.

Opracowanie Kazimierz Borkowski

Dla zainteresowanych większą porcją materiału polecam książkę “12 planeta” oraz inne książki autora  Zecharia Sitchi

Opublikowane jako: Historia , Ziemia
Tagi: , , | admin | sierpień 19, 2008 Komentarze (0)

Ludzie wracający z tych okolic wsi, gdzie było najgorzej nic nie mówią tylko płaczą. “Najpierw błyskało się tak, że właściwie nic się nie dało zobaczyć. Błysk za błyskiem, huk za hukiem. Potem nastała cisza a chwilę potem zobaczyliśmy trąbę, która robi się coraz szersza i szersza a wokół latają gałęzie, dachy, drzewa styropian. wszystko dosłownie co było po drodze. Teraz znów się błyska, a tej ciszy to ja się tak boje, że nie wiem co będzie, jak to znowu się zacznie” - płacze do słuchawki Maria Ful z Błotnicy Strzeleckiej. Mieszkańcy wsi kontaktują się ze sobą telefonami komórkowymi, to że działają określają tylko jednym słowem - cud. Bo wszystkie linie są pozrywane, a połączenia ze stacjonarnymi numerami rwą się co chwila.

Tak wyglądał wczorajszy obraz w południowej Polsce. Trzy osoby zabite, pełno osób rannych, pozrywane dachy, zniszczona autostrada A4, latające tiry i autobusy. Pogoda wariuje coraz bardziej i sądzić można że to dopiero początek. Co chce nam przez to pokazać nasza kochana planeta? Analizując różne źródła z łatwością odnajdziemy informacje o jednym z prawdopodobnych wydarzeń. Jest to oficjalne przyznanie się rządów do tego, że nie jesteśmy sami w kosmosie, w wyniku agresywnego najazdu na ziemie przez różne istoty i cywilizacje z gatunku agresorów. Faktem jest, że większość narodów i prezydentów do tego się już przyznaje i z łatwością odnajdziecie oficjalne stanowiska tych rządów.

Jak wiemy najlepszym przekazem w dzisiejszych czasach są filmy dla mas. Oczywiście większość z nas odbiera filmy jako luźną rozrywkę nie zastanawiając się dokładniej o co chodziło reżyserowi, lub czy istnieje taka możliwość prezentowanych wydarzeń? Nie zastanawiając się i tak podświadomie otrzymujemy przekaz, jedni bardziej inni wcale. Funkcjonuje to tak samo jak w przypadku reklam telewizyjnych, jednak zupełnie odwrotnie jeśli chodzi o typ człowieka, który zostaje poddany zewnętrznym informacjom.

The Day The Earth Stood Still, to nowy film, który do kin wejdzie 12 grudnia tego roku. Film koreluje tematyką z poprzednim ciekawym filmem, który niestety pomimo tego że nakręcony przez Spilberga, przeszedł niezauważony przez media i większość ludzi. Ja trafiłem przez przypadek do kina na ten film. Zastanawiające jest czemu nie był on reklamowany jak inne produkcje, które niczym szczególnie nie różnią się od telewizyjnych gniotów i tasiemców. Oczywiście chodzi mi o War of the Worlds. Poniżej trailery do obu filmów.



YouTube Direkt nolink

Opublikowane jako: Filmy , Natura
Tagi: , , | admin | sierpień 16, 2008 Komentarze (0)

Massachusetts Institute of Technology poinformowalo o dokonaniu przełomowego odkrycia, które w niedalekiej przyszłości zamieni światło słoneczne z marginalnego w główne źródło czystej energii. Akademicy opracowali bowiem tanią prostą metodę przechowywania energii.

Dotychczas z energii słońca można było korzystać tylko w dzień, gdyż jej przechowywanie jest bardzo drogie i mało efektywne. Wykorzystanie energii słonecznej zawsze miało poważne ograniczenia. Teraz myślimy o Słońcu jako o niewyczerpanym źródle energii, z którego już wkrótce będziemy mogli korzystać - mówi profesor Daniel Nocera, jeden z głównych autorów studium.

Uczeni, wzorując się na procesie fotosyntezy, odkryli sposób na łatwe robicie wody na tlen oraz wodór, które później można użyć w ogniwach paliwowych i wyprodukować energie elektryczną do zasilania budynków czy samochodów. Akademicy stworzyli katalizator z kobaltu, fosforanu i elektrody. Po przyłożeniu napięcia, którego źródłem może być np. ogniwo fotowoltaiczne czy turbina wiatrowa, z wody uzyskujemy tlen. Jeśli do całego procesu dodamy jeszcze inny katalizator, na przykład platynę, uzyskamy też wodór. Metoda ta naśladuje więc proces, który zachodzi podczas fotosyntezy.

Jego najważniejszą cechą jest fakt, iż przebiega w temperaturze pokojowej, w wodzie o neutralnym pH i jest łatwy do kontrolowania. Właśnie dlatego wiem, że to zadziała. Jest bardzo proste w zastosowaniu - mówi Nocera.

Profesor James Barber z Imperial College London, wybitny badacz procesu fotosyntezy, który nie brał udziału w pracach MIT-u, nazywa osiągnięcie swoich kolegów “gigantycznym skokiem” w kierunku masowego wprowadzenia technologii czystej energii.

To wielkie odkrycie o olbrzymim znaczeniu dla przyszłości ludzkości - mówi Barber. Nie można go przecenić, gdyż umożliwia opracowanie technologii, które zmniejszą naszą zależność od paliw kopalnych, a jednocześnie pomogą w walce ze zmianami klimatycznymi - dodaje.

Obecnie używane przemysłowe procesy elektrolizy, dzięki którym przeprowadza się rozkład wody na tlen i wodór, mają spore wady w porównaniu z technologią Nocery. Wykorzystywane są w nich bowiem bardzo drogie elektrody, a cały proces przebiega w silnie zasadowym środowisku.

Sam Nocera mówi, że prace jego zespołu to dopiero początek. Jego zdaniem naukowcy wykorzystają nową technologię i w ciągu 10 lat rozpocznie się rewolucja, której skutkiem będzie ograniczenie scentralizowanych systemów produkcji i dystrybucji energii. Każdy właściciel domu będzie mógł korzystać za dnia z energii słońca, której nadmiar zostanie wykorzystany do przeprowadzenia elektrolizy wody, dzięki czemu zapewni sobie energię wówczas, gdy słońce nie świeci. Via MIT / KopalniaWiedzy.pl / Autor: Mariusz Błoński

Poniżej pełne zaćmienie słońca 1 sierpnia 2008 - miejsce Nizhnevartovsk / Syberia / Rosja


Opublikowane jako: Filmy , Technologie
Tagi: , , , | admin | sierpień 3, 2008 Komentarze (0)

marco volcano - deep essential #03 2010-01-01 by marcovolcano
Powered by WordPress | Design by Roy Tanck