Dzisiaj trochę hardcore. Popłyniemy w temacie, ale dla bardziej ciekawskich może taka mała fantazja odbić się szerszym echem w poszukiwaniach prawdy. Większość ludzkości jest karmiona nowinkami technicznymi, w dzisiejszym odcinku chodzi mi dokładnie o robotykę i jej przyszłość. Nie zagłębiając się w temat, nie sprawdzając dokładnych dat, możemy wyobrazić sobie (wykluczając również eksperyment filmowego Frankensteina) iż roboty powstały w poprzednim stuleciu a ich ewolucja trwa i ma się coraz lepiej. Zakładając że komputeryzacja, miniaturyzacja i rozwój sztucznej inteligencji nagle nie zostanie zatrzymany i oczywiście świat jakim go teraz widzimy nadal będzie istniał w niedalekiej przyszłości, to do jakiego etapu taki proces może sie posunąć? W tym momencie zapraszam do filmu, który na pewno zadziała na wyobraźnie.. oto historia robotyki w pigułce..
..no całkiem ciekawie, muzyka też dobra - więc proponuje puścić od nowa dla samego podkładu i czytamy dalej. Wyobraźnia też działa? Za 100, 200 czy 500 lat androida na pewno nie da się na pierwszy rzut oka odróżnić od człowieka. Robotyka zaszła tak daleko, że roboty są tworzone już w technologii nam jeszcze teraz nie znanej, naukowcy znają na wylot nasze całe DNA (choć tylko korzystamy z 3%, a resztę naukowcy nazywają niepotrzebnym śmieciem - analogicznie jest z naszym mózgiem) potrafią je łączyć modyfikować i krzyżować między różnymi istotami (zakładam że do tego czasu eksploracja kosmosu pozwoli nam wreszcie oficjalnie odnaleźć życie na innej planecie). Jedna z naszych ziemskich misji w kosmosie odnajduje ponownie nową niebieską planetę, która okazuje się być nafaszerowana cennym minerałem - złotem - jednym z najszlachetniejszych pierwiastków. Wysyłamy ogromne ilości androidów “kopaczy” którzy z czasem stwierdzają, że jak na takie warunki to jest im ciężko to wszystko kopać i zradza się pomysł stworzenia specjalnej rasy na tej właśnie planecie. Dochodzi do mieszania DNA istot małpokształtnych, które mają duże szanse utrzymać się na dwóch nogach. Nie jest to dla nas większym problemem ponieważ takich planet już stworzyliśmy kilkanaście. W drodze ewolucji niestety nasza ziemska rasa stała się mocno egoistyczna i służąca sama sobie więc mamy problem z egzystencją. Potrzebujemy dużej ilości np. krwi, która jest dla nas jedną z możliwości poprawy naszego JA - wykluczając fakt iż nie pijemy jej jako wampiry, po prostu ewolucja i biologia zrobiły swoje i używamy jej jako “narkotyku”. Tak więc nowa rasa zostaje zostawiona na następne niech będzie 300 tysięcy lat, zbiera dla nas złoto i się ostro prokreuje skupiając na uczuciach, emocjach, wojnach oraz reszcie całego programu, który jej wgraliśmy. Oczywiście istnieje religia, bo przecież od czasu do czasu pojawiamy się z początkiem ich ewolucji aby poprawiać pewne rzeczy w ich DNA, pomagać im w rozwoju no i zabierać nasze kochane złoto. To nie nasza wina, że traktują nas jak swoich stwórców - przecież nimi jesteśmy. Nie będziemy im za wiele tłumaczyć, bo raczej nam to pasuje. Dodatkowo religia pozwoli nam w przyszłości ich lepiej kontrolować i manipulować ich ewolucją. Planeta jest eksploatowana.. populacja rośnie szybko i już po blisko 12 tysiącach lat, nasi naukowcy z dziedziny planetarnej stwierdzają, że należy do tych planet, na których następuje cykliczne przebiegunowanie, co oczywiście powoduje duże komplikacje (czyt. wyginięcie prawie całości żyjących istot). Co robimy? Prosta i szybka akcja. Wpadamy, 90% populacji “mielimy” wyciągając cenne soczki (krew) 10% zabieramy ze sobą (tych najlepszych naszym zdaniem) i po całym resecie planety ponownie ich tam umieszczamy aby cały cykl rozpoczął sie od nowa. Takie tam proste zasady hodowania trzody. Mózg może zaparować ale scenariusz jest mocno realny. Czy jesteś tak mocno pewny tego że właśnie taka abstrakcja nie dzieje się teraz tutaj? Ciekawy? To poszukaj komu zależy tak naprawdę na złocie i od kiedy było ono wydobywane już na naszej planecie. Sprawdź słowo “Nephilim” i “Nibiru” Poszperaj głęboko i znajdź kogo przedstawiają głowy na wyspach Wielkanocnych.. nie wszystko zawsze jest abstrakcją.